Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokrowce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokrowce. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 sierpnia 2015

Kocyki

Moje Huny do spania posiadały ogromne łóżko. Śmiałam się, że zmieszczę na nim wszystkie. Wersalka inna stanęła w pracowni, ale nie zdążyłam jeszcze pokazać tego zdjęcia.
Oczywiście babcia wszystko zawsze starannie nakrywała, równała, przykrywała, lecz po chwili i tak Hun leżał jak chciał.



Dzieciom pod kołdrami bywało gorąco, w domu ciepło więc korzystały z kocyków. Kocyki nawet poskładane i pochowane w skrzyni pod spodem mogły się zakurzyć, przemieszczać niekontrolowanie, więc uszyłam prosty pokrowiec:

Prostokąt zszyty w formę poduszki podzieliłam na komory szwami i do każdej części teraz mieści się jeden z pledzików. Dół tego pokrowca jest zszyty, górą wkładam koce.


Całość można złożyć w pakiecik i zajmuje to wbrew pozorom mniej miejsca a i wiadomo, gdzie szukać tego ulubionego.



sobota, 23 marca 2013

Kubrak na imbryk

Uszyłam całkiem niedawno taki ocieplacz na dzbanek:







Asia Appolinar wyszukała takie cudo z fajnym haftem:



W pierwotnej formie ocieplenie latało luzem jak wsypa w pierzynie, nie mam pojęcia jak to się układało.
Wycięłam strony z haftem, wyprałam, uprasowałam i przepikowałam z ociepliną dając pod spód ludowy wzorek. Na boczek sama ludowa bawełna przepikowana.
Zszyłam po lewej stronie. Gdybym miała lepszą rękę obszyłabym to lamówką po prawej.







Najdłużej, bo tydzień trwało szukanie wstążki i uszycie kokardki z guzikiem, niestety ręcznie.
Więc to nie jest zbyt mocno przymocowane i musisz Asiu poprawić.


Już na mur wiem, czym uszkodziłam lewą dłoń! Szyciem w grudniu dużej ilości poduś!
W trakcie szycia odginam kciuk, by dłonią przesuwać materiał, a że sporo było tego -  to mam fajne schorzenie. 
Więc teraz korzystam z "ortezy" zrobionej z bandaża i tak go mocuję, by nie pozwolić kciukowi na wygięcie. Mam taką prawie łapkę lego.
Mogę wyszywać na krośnie, mogę delikatnie dziergać, mogę prząść niewiele, bo kciuk ma tendencję do drżenia w momencie przytrzymywania. I ogólnie staram się nie korzystać z kciuka, co bywa trudne :)
Wiem, że muszę nim ćwiczyć, bo ja wierzę w moc ruchu. Na spokojnie się to kiedyś zaleczy.

Tymczasem mam poważniejsze zmartwienie, bo mój mąż jest chory i lekarz  nie dopuścił go do pracy z wysokim nadciśnieniem. Siedzi na L4 i zamartwiamy się wespół-zespół.
Starzejemy się.





poniedziałek, 31 grudnia 2012

Szycie na Święta

Przed Świętami jeszcze dotarł taki mój podarek uszyty dla Majeczki:





I w końcu dotarły taśmy niemieckie w ochraniaczu do Owcy Rogatej - do której tak daleko, tak blisko :)




O ile poduszka Mai jest uszyta z całkiem współczesnych bawełnianych tkanin, to woreczek Beaty powstał z wiekowego lnu - znaleziska na strychu opuszczanego domu, tkanego w domowym warsztacie, a serwetka to staroć tuż powojenna.
Len mimo upływu lat zachował się doskonale i każde pranie coraz lepiej go wybieli i zmiękczy.

Teraz mi w ręce wpadł bardziej przaśny, już go dekatyzowałam i chyba powstanie kolejny obrus, tylko chwilowo odstawiam maszynę, bowiem nie działa mi jeszcze odwodziciel kciuka, spsuł się bardzo.
Ale pojawiło się światełko w tunelu i masaż zaczyna przynosić efekty.
Na szczęście na drutach mogę robić, w tej dziedzinie odwodziciel nie jest potrzebny :)))

Szczęśliwego Nowego Roku! 
Oby Was głowy nie bolały, buty się w tańcach nie gubiły, zasp po drodze nie było, psy i koty spokojnie przetrwały szaleństwo petard. 
Oby wszystkie marzenia się spełniały i każdemu zdrowie dopisywało!

sobota, 15 grudnia 2012

Zabawy z rysunkiem

Można nasze dzieci wykorzystać i ich prace plastyczne skopiować w tkaninie.
Ta poduszka:







powstała z aplikacji:


zrobionej na podstawie rysunku pewnej Dziewczynki:



Zrobiłam pierwszą i niestety brzeg mi się wysnuł, więc wzmocniłam dodatkowo ozdobnym szwem i wykorzystam na jakiś inny pomysł do uszycia.



Potem jeszcze następny rysunek Panienki postanowiłam wyszyć na maszynie.
Wyszywanie ręczne jest zdecydowanie szybsze i dokładniejsze, ale my się nie poddajemy i męczymy nasze maszyny.

Wybieramy dzieło, drukujemy w odpowiedniej wielkości i przyszpilamy do wybranego materiału:



Na prawej stronie maszyną dokładnie, drobnym ściegiem, po papierze "rysujemy" to samo.
Nie zmieniamy, staramy się zachować każdego zawijasa, na ile dajemy radę dokładnie.
Usuwamy potem papier, posługując się też igłami, przecinakiem, byle usunąć wszystkie strzępki.



Lewa strona :), mniej dokładnie wycięte nitki.


Teraz zakrywamy ten szkic flizeliną, by oddzielić po pierwsze te nici i nadać odpowiednią sztywność do kolejnego etapu. U mnie to była bardzo cieniutka flizelina, bo wyszywałam na lnie grubym.


I teraz sobie drobniutko zygzakiem lecimy z przodu, każda kreska osobno, poza tym ważna jest kolejność, by miejscami przykryć nakładające się linie.


Wystające końce nitek wycinamy:


Na lewej stronie z grubsza

I na przykład szyjemy woreczek, który posiadając podszewkę schowa przed wzrokiem tą mniej estetyczną stronę:




Podobnie uszyty został krasnalek, z tym, że on jest wyszywany co najmniej dwa razy po tych samych liniach, bo ten rysunek był znacznie prostszy.




Nie wszystko w rysunku pszczółki jest dokładne, bowiem całe czarne kółka na skrzydłach przekraczały moje talenty, a nie chciałam łączyć tutaj technik i nie posłużyłam się ani jednym ściegiem ręcznym.
Woreczki mogą skryć kapcie, majtki, rajstopy, wałki do włosów, włóczkę i co tam mamy do skrycia.

Zachęcam Was, by rysunki Waszych drobiazgów utrwalić w takiej technice. W końcu prace dzieci tak szybko się zmieniają, są piękne i szkoda, by leżały w teczkach głęboko na dnie.

PS. Jestem teraz całe dnie w pracy, bywam przy kompie z rzadka, proszę nie gniewać się za brak komentarzy u wszystkich, zawsze chociaż do części zaglądam.
Szukam pomocy w transporcie poduszek w piątek 21-12, w tym dniu nie pracuję, w godzinach 9-13, odległość od okolic dworca do okolic Hali Stulecia, na ulicę Parkową. Auto, dorożka, wóz drabiniasty z plandeką - nie wybrzydzam, poduszki będą w torbach foliowych, nie trzeba pucować samochodu :)

piątek, 22 czerwca 2012

Piknik

Zaległości rosną, więc hurtowo napiszę :)

Tydzień temu Oleńka świętowała urodziny.
Przygotowałam zestaw filcowy, ozdobiony muliną cieniowaną DMC.
To etui na tablet, telefon i z resztek - zakładka.



Ciasto ze śliwkami zapowiadało się fajnie, ale niestety środek się nie dopiekł.
Mój piekarnik ma własne zdanie i albo pali, albo wręcz przeciwnie.
Chyba zainwestuję w prodiż :). Czy to się w sklepach kupuje, czy na targach staroci????



Spotkaliśmy się rodzinnie na działce, którą to zaczęli nasi Młodzi uprawiać. Nawet nie przypuszczałam, że paintbollowcy będą z taką radością zajmować się małym kawałkiem ziemi!
Ale praca, gdy jest prąd, woda to czysty relaks!



Drugi brzuszek też był, a w środku Mały Książę :) 



Brzuszek pierwszy już na mecie prawie, można pomału kciuki trzymać.


Wiedźma przędła na wrzecionie wrzosówkę, tym razem cieniutko na szal.
Zostawi w singlu, bo nie przekręca. Ma tego 83 deko, ale symultanicznie przędzie na innych wrzecionach inne wełenki, więc czasowo do tyłu.
Wrzeciono jak widać z kwirlejki i nakrętki :) - znakomite!



Wiedźmin rzezał w korze Żyda, ale mu chyba Alibaba wyszedł.


Za płotem, po sąsiedzku coś nam siedzieć nie pozwalało.
Były zwiady, jest pragnienie, są moce i chęci, jest pomysł.



To był czas przed meczem z Czechami i wielkie kibicowanie chłopaki przeżyły przed ekranem.
Starszy się popłakał.




A my ze spokojem i na klatę przyjęliśmy przegraną, bowiem w siatkówce to my jesteśmy najlepsi. I tego należy się trzymać :)
Cycu pół godziny po meczu wyszedł ze swojej nory i zapytał: - Mecz był? A kto wygrał?

Moja Mama już po diagnozach. Czeka ją gorset. 
Teraz szukam modelu, potem muszę z Mamą podjechać i przymierzyć, potem wyjście do NFZ, powrót po ortezę, w międzyczasie gdy nie będzie wskazanego modelu mam dobrać coś co jest wygodne, a niewiele się różni i podejść do lekarza po zmianę modelu :).
Mamusia upatrzyła sobie remont całkowity, więc do dentysty jeszcze pojedziemy, a co. 

Ja na lekach jakoś funkcjonuję, ręce niesamowicie drętwieją, śpię w środku dnia, jak sobie tabletkę łyknę to mogę się schylić i buty zawiązać. Ale kolejne grzędy skopałam, nie wiem jak ja to robię ;)))
W lipcu to ja się za siebie wezmę. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...