W życiu tak wariacko nie wyszywałam.
Najpierw przyjęłam pocztę dziecięcia, które zakupiło gazetkę z XXX.
Obejrzałam za przyzwoleniem.
Nie wstrząsnęło mną, ni mnie nie zmieszało.
Ale po drodze do córki pokazałam Joli, która od razu zachwyciła się tymi wzorami i na szybko przerysowała sobie połówki klatek na papierze kancelaryjnym.
Ona od razu zaczęła wyszywać.
Kiedy zobaczyłam na własne oczy jakie to ładne projekty TU, TU i TU to pożyczyłam wyrysowane wzory.
Zastąpiłam wyszywane ptaszki malutkimi aplikacjami, kanwę też mi podarowała Jola.
Dziennie wyszywałam jedną klatkę idąc na łatwiznę, bo stebnówki u mnie co 2 kratki, a czasami tak jak mi ze wzoru wychodziło.
Jak wyszywałam pojedynczą to nic nie widziałam. Jak podwójną standardowo to miałam poszatkowane linie.
Dlatego takie luzackie podejście, szybko szło!
Kanwa 18 ct DMC, mulina Ariadna biała, wysokość klatek 8 cm.
Moje klatki są zdecydowanie grubsze niż Joli, ale upraszczam co można i aplikacje naprasowane bardziej tu pasują fakturą.
Te obrazki będą oprawione w drewniane ramki, które już mi mąż woskiem uszlachetnił.
Ramki przaśne z Ikei. Ulubione.





