Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 grudnia 2014

Ostatnia na tą chwilę skończona rzecz

Chusta z moheru Ebruli z Nako.
Zużyłam cały jeden motek - 10 deko/550 m. Szydełko 3,5, dziergane luźno i powłóczyście.




Wzór ten sam co w wersji jagodowej, a znaleźć go możecie TUTAJ



Taka sama wielkość co poprzednia:


W zasadzie martwił mnie leżący cały pakiet półkilowy w sklepie, bo chociaż włóczka ładna to nie trafiła na swoje dobre ręce. Wobec tego udziergałam chustę na sprzedaż w sklepie.
Tego samego dnia wieczorem weszła Klientka i zapytała, czy znalazłyby się przypadkiem ze cztery motki???????

Akurat na Nią czekały!!!!!

A chusta nadal drugi dzień powiewa na wystawie.
Pewnie tak będzie, że gdy już machnę ręką i dla siebie ją zechcę to znajdzie się nabywca :)

Jagodowa chusta

Przedostatnia to chyba w tym roku skończona praca. A że nie dawałam znaku dłuższy czas to pewnie myślałyście, że tylko w pracy siedzę i przy obrządkach domowych.
Zawsze jednak w ręku mam jakąś robótkę.
Chusta powstała z trzech motków po 5 deko miłego akrylu Orient - jest to wykorzystana część prezentów od Włóczkowej Wróżki. Zrobiłam ją szydełkiem nr 3,5.





Dała się zblokować na kanapie w całości, bo to kanapa wyjątkowo wysoka zrobiona na zamówienie.
Rozmiar chusty 160/80.


U mnie na ekranie są te kolory rozjaśnione, a w realu to nasycone barwy jagód leśnych, malin i jeżyn. Bardziej ich barwy współgrają ze sobą dając efekt faktycznych owoców. 
Motki wykorzystałam do cna - pozostało po parę metrów, być może do wykończenia np. kwiatka do czapki do kompletu z podobnej włóczki w kolorze. Ale do czapki to jeszcze daleko. 
Najpierw sweterek z wełny, a jak zostaną resztki to powstanie czapka. 

wtorek, 31 grudnia 2013

Dla Skarbów najmniejszych

Pod choinką znalazło się małe rękodzieło dla Alutki:





Sukienka z resztek różowizny, rękawiczki i skarpetki.

Dla księcia Aleksandra z wełny skarpetkowej komplet zimowy - czapka, golfik, skarpetki, rękawiczki i kamizelka za tyłek by grzała.



Z braku czasu kamizelka zrobiona na maszynie dziewiarskiej i wykończona potem ręcznie.


Rękawiczki są podwójne, niestety nie trafiłam w rozmiar i zrobię inne ciut większe.
Te są na "akurat".


Włóczka cudna od Włóczkowej Wróżki.

Jeszcze zrobiłam dla znajomych Panienek skarpetki, alem nie udokumentowała.
Czasu zbrakło.


Dla się mam skończony haft wyszywany w ramach Polskiego Needlepointa, oraz kilka przerobionych swetrów, które opiszę innym razem już w następnym roku.
Ze statystyki widzę, że sporo osób zagląda na tematy przeróbkowe - co cieszy, bo jak wiecie lubię, gdy nic się nie marnuje.

Składam Wam moje najserdeczniejsze życzenia wspaniałego roku 2014!
Życzę każdemu zdrowia i miłości - resztę można kupić.
Chcę, by w każdej Waszej Rodzinie było szczęście!
Chcę, by zwierzaki miały spokój w noc sylwestrową!
Chcę, by szukający - znaleźli pracę!
Chcę, bo tak i już!

wtorek, 12 marca 2013

Odliczam dni do wiosny

Astronomiczna zawita 20 marca, koło południa, kalendarzowa 21!
To już wbrew znakom na ziemi i niebie całkiem blisko.
Wyrzuciłam już swoje jedyne i niepowtarzalne, cudownie rozczłapane skórzane kozaki na futrze, bowiem po dziewięciu latach podeszwa pękła po prostu i buty łapały wodę.
Nie mam teraz obuwia na taką pogodę, więc ja bardzo upraszam o litość i zabranie tego białego paskudnego!

Dla chętnych czekających z takim samym utęsknieniem mam skromny podarunek.
Skromny, bo niewiele mogę teraz wyczyniać z ręką.
Cierpliwie czekam na cud w postaci audiencji u ortopedy w maju.

Ta tęcza obwieszcza radośniejszą porę roku.
Można ją nosić w rozmaity sposób, na biodrze też :)


Do Candy zapraszam te osoby, które jak ja lubią kolor wokół siebie, które tak samo z niecierpliwością czekają na tą prawdziwą tęczę, po ciepłej burzy!
Zasady ogólnie przyjęte. Będę losować w dniu 22 marca - raczej w brzasku księżyca.
Zapraszam :)



środa, 13 lutego 2013

Letnia tęcza dla Zimowej Córki

Jedno Dziecko mam zimowe, drugie letnie, trzecie wiosenne. Jesiennego nigdy nie było.

Zimowa Córcia postarzała mi się znienacka.
Obchodząc niedawno urodziny dostała w prezencie  tęczową chustę.


Chusta to 10 deko Nako Moher Special Ebruli o składzie 10% moher, 10% wełna, 80% poliakryl.
W 100 g jest 550 metrów. Na chustę poszedł motek, druty chyba 5,5.
Wzór tradycyjny - trójkąt jerseyem, dół wykończony falbanką z pawich oczek.

Bardzo przyzwoita włóczka. Nie skrzypi, nie wykręca, trzyma się drutów. I przyjemna w kolorku.






Blokowałam układając kształt mniej trójkątny. Wytrzyma do prania pewnie.



Dziobałam ją w pracy pod ladą, gdy nie było ćwiczeń z obsługi trudnego klienta.

Dodatkiem był zestaw do haftu zwiastujący niedługo wiosnę


oraz Aniołek, który będzie strzegł:


Zarówno zestaw do haftu jak i wyszyta praca to podarunek od Chochlika pewnego, któremu bardzo dziękuję!!!!

Anioł oprawiony na biało ładnie wygląda w domu Córci:



i już się dobrze sprawuje, bo niejakiego Zusa obłaskawił i do rozumu przywiódł :))))) 

A dziś są Dziecka Imieniny - i nie wiem co w prezencie mogę dać!
Słonko - uśmiechu i sukcesów życzę! Zdrowia i szczęścia! Radości i lata ciepłego!
Udziergam Ci skarpetki chyba
                                                         Twoja mama

poniedziałek, 11 lutego 2013

W melanżu

To dla mnie.
Udzierg grudniowy.



Pierwszy był beret-Meret - darmowy wzorek, znajdziecie go TU.
Mój jest przeliczony po mojemu, inny troszkę brzeg, ale wzór jota w jotę. Podwójna nitka, szeroki - bo chciałam faktury.




Potem z całego motka zaczęłam baktusa.


Wyjątkowo mi się nie spodobał i zmienił się w kłębek.

Szydełkiem zrobiłam  chusteczkę. Teraz i melanże widać i fakturę. Tu nić pojedyncza.



 Rozpięłam półkoliście do blokowania


no i jest ftu... baktus.
Jak ja nie lubię tej nazwy!!!!!!!!!!
Chusteczka brzmi ładniej.


Podwójną nitką, zgrawszy kolory zaczęłam rękawice. Rozpiska pochodziła ze starej książki z lat 50- tych.
Niewielki błąd i jeden wieczór do tyłu!
Dlatego nie lubię dziergać według czyjegoś opisu. Sama rozliczam oczka, wysokości, szerokości i wtedy mam idealnie. Chciałam pójść już udeptaną dróżką, a tu się okazało, że nie da rady. 



To co na zdjęciu oczywiście sprułam. 
Kciuk zaczęłam kształtować zaraz po wykonaniu mankietu. Kolorystycznie wyszły jak widać. 
Za dużo się na palcach dzieje i za duże są całe rękawice. 
O kolory palców mi chodzi, bo wymiarowo to one są proporcjonalne, tylko tak głupio na zdjęciach wyszły :)
Potem do już ostatnich reszteczek dodałam kłębek fuksjowej wełny i powstały łapki z jednym palcem. 
Te są idealne na moją dłoń.



Bardzo lubię ten komplet. Zgrany jest mimo rozmaitych wzorów. 
Włóczka to prezent dla mnie mikołajkowy od jednej serdecznej Osoby, w składzie ma wełnę i akryl. 
Metki mam. Są tak schowane, że nie znalazłam. Zużyłam do ostatnich 5 metrów ;)
Uwielbiam tak wykończyć do cna!

niedziela, 10 lutego 2013

Kurki dla najmłodszych

Nie posiadając się z radości, że dostałam morze ślicznych włóczek akrylowych w tęczowych kolorach od Włóczkowej Wróżki zaczęłam pomału dziergać z niego.
Na początek prezenty dla moich Najmłodszych pod choinkę - kurki szydełkowe. Są wypchane ociepliną, nadają się do prania.
Każde dostało po dwie kurki.




Alutka Nowy Rok powitała z kurką w betach Dziadowskich :)


Kurki to koła wykonane słupkami, zszyte szydełkiem, wcześniej wypchane ociepliną.
Oczy są wyszyte, skrzydełka wykonane osobno i też przyszyte, a dziubek jest obdziergany dokoła jednego końca kurki w formie stożka - nie jest płaski.
Nóżki kurek to łańcuszek zakończony kuleczką, czasem wachlarzykiem - jak mi się chciało.
Nie za długie, by dziecko nie mogło nimi sobie szyi omotać, ale na tyle by cieszyło i dawało się łapać.
Dzieci lubią dyndadełka, metki, troczki itp.
Wzór kurek to moja interpretacja widzianych w necie. Sami poszukajcie i zobaczycie, ile pomysłów wspaniałych mają inni, ale zróbcie po swojemu.
Moje kurki są "do rączki", ale nic nie szkodzi, by dorobić troki i umocować je tak, jak ja widziałam - jako karuzelka czy wisząca z góry ozdoba dla młodszego dzidziusia.

czwartek, 6 grudnia 2012

No i był u mnie!

Po tajniacku częściowo posłużył się pocztą i zasypał podarkami:


Bardzo mnie ten dar ucieszył, bo ja tu tylko wkłady poszyję i heja - dalej, do dzieci!
Grażka spotkała Św. Mikołaja jak od północy leciał przez nasz kraj!

I z Warszawy tęczowe motusie pocztą nadeszły:


Cała tęcza uśmiecha się do mnie i już spowodowała, by z tego dobra powstała maleńka pomoc dla Mikołaja. Udziergałam więc szybko dwie pary trampeczków:









Różowe dla Panienki, granatowe dla Panicza.
Te granaty w kiepskich fotkach, bo już zdjęcie robiłam o 1:30 w nocy, ale to śnieżna biel i prawdziwy granat.
Pierwsze takie butki zrobiłam jakieś 30 lat temu mozolnie wymyślając sposób wykonania, ale te pierwsze miały jeszcze dziurki obdziergane na biało. Były cudne. Dobrze, że mogę je sobie znów uszydełkować.
Włóczka - akryl w dwie nitki, szydełko 2,5, niewielka ilość potrzebna :)


Panienka już majta nogami w nowym obuwiu:


Poprosiła jeszcze o mikołajkową czapeczkę, pokręciła się, okiem potoczyła po sajgonie i poszła w świat!


Rankiem wzrok mój padł na jeszcze jeden mikołajkowy prezent - od chyba złośliwego Mikołaja :)))


Akuratnie jestem w fazie stabilizacji wagi i właściwie bardzo dietetycznie się odżywiam, lecz waga stoi jak zaklęta. Nic mniej. Dalej puchate 59 kilo. Tylko we wszystkie spodnie już wchodzę i marynarki.
Nie wiem jakim sposobem, bo wymiarowo też się nie zmieniłam.
Jem niewiele i już mąż mnie popędza do żarcia, a tu bez efektu.
Jednak trzeba wybrać konkretną dietę, a nie liczyć na to że bez pieczywa, ziemniaków, sosów i tłuszczy zleci balast. Takie dietetyczne głodowanie jest do kitu.
Dieta musi mieć początek i koniec. Mnie do pogody ducha potrzebne jeszcze 4- 5 kilo mniej.


Święty Mikołaju, ja bardzo, bardzo dziękuję! Nawet za te łakocie, bo mi magnez potrzebny :)))
Wracam do szycia!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...