Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sukienka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sukienka. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 sierpnia 2014

Żółta sukienka

Kupiłam onegdaj kupon pomarańczowej bawełnianej satyny na all...o.
Na fotce to był miły ciepły odcień, na jawie okazał się wpadający w miedź, w związku z tym potraktowałam go chlorem i uzyskałam taki odcień żółci, w którym mi jest do pyska.
Uszyłam z niego sukienkę tubę.
Korzystałam ze wskazówek Burdy (to z niej wykrój) i mierząc się tam i ówdzie wybrałam rozmiar 40.
W trakcie szycia oczywiście skorygowałam wykrój w poprzek, bom kurdupel i pachę mam gdzie mam.
Przymiarka wykazała, że matka Burda nie jest nieomylna i musiałam skorygować szerokość tego pasa pośrodku, bowiem przy pochyleniu cyc się wylewał dekoltem.
Urżłam więc po centymetrze z obu stron i jako tako się trzyma. Chyba teraz jest to wykrój 39 :)

Burda przewidziała osobny pasek pod biustem, ale ta sukienka wtedy robi się ciężarna.
Zostanie tak. Rękawki też lekko przedłużyłam. W końcu lato.

Sukienka ma stebnówki wzdłuż szwów, które lekko wyciągają sylwetkę. Ma kryty zamek z tyłu, nie ma rozporka i sięga do połowy kolana.
Na MaAńce wygląda jak zewłok, ale ona wyjątkowo schudła mi ostatnio. Ja tą żółć wypełniam w całości!
Rękawy nic się na mnie nie marszą, główka jest wszyta gładko. Źle wyprasowałam.
Cyc jest wyprasowany, ale MaAńka nie ma biustu, ma wyoblenia do pasa :)





Uszyłam w jeden dzień więc zgodnie z Waszymi zaleceniami jeszcze wyprułam ten szew maszynowy ze spódnicy beżowej i podszyłam jako tako ręcznie.

Niestety moja łapa nie jest dalej sprawna i szycie ręczne to ostateczność. Dobrze, że wcześniej i tak lamówka była, to tylko podczepiłam ją do materiału.
Zdecydowanie lepiej wygląda nawet na zdjęciu roboczym tuż po prasowaniu. Myślę, że te niewielkie dziurki po maszynie za jakieś dwa prania zupełnie znikną.




czwartek, 22 maja 2014

Mała Hania, stara Ania - a kiecka jednaka

Piszę na cito, bo za chwilę nikt w to nie uwierzy :)
A czasu mało nawet na zdjęcie.

Jak pisałam tego posta to widać było zarys kadłuba.
A ócz oderwać nie mogłam za chwil niedużo jak u Anust zobaczyłam Hanię w jej sukience!!!!

Czary????

Tak wygląda moja. Na tę że chwilę.



Jeszcze się oczka łapią bo dziergam w międzyczasie innych interesujących zajęć, a i dupcia Anina lekutko większa od Haninej. Zaraz sobie zapodam film z jutuba to poleci kilka rządków do przodu, a właściwie do dołu, bo to znów z góry na dół leci.
No i nawet kolory te same. Co prawda u mnie i turkucie i zielenie i oliwki ale jak najbardziej podobne do Anustowej działalności. A wzór? Identyko!!!!!
Ja sobie od przedbioder powiększam lekko, ale to taki sam wzór!

I teraz proszę sobie wyobrazić, że mnie tu Aneta zaraz przed sądy prowadzi o plagiat, no wyrok i zsyłka pewna!

Tak to bywa..... porozumienie dusz czy co? Objawiło się nam obu :))))


wtorek, 31 grudnia 2013

Dla Skarbów najmniejszych

Pod choinką znalazło się małe rękodzieło dla Alutki:





Sukienka z resztek różowizny, rękawiczki i skarpetki.

Dla księcia Aleksandra z wełny skarpetkowej komplet zimowy - czapka, golfik, skarpetki, rękawiczki i kamizelka za tyłek by grzała.



Z braku czasu kamizelka zrobiona na maszynie dziewiarskiej i wykończona potem ręcznie.


Rękawiczki są podwójne, niestety nie trafiłam w rozmiar i zrobię inne ciut większe.
Te są na "akurat".


Włóczka cudna od Włóczkowej Wróżki.

Jeszcze zrobiłam dla znajomych Panienek skarpetki, alem nie udokumentowała.
Czasu zbrakło.


Dla się mam skończony haft wyszywany w ramach Polskiego Needlepointa, oraz kilka przerobionych swetrów, które opiszę innym razem już w następnym roku.
Ze statystyki widzę, że sporo osób zagląda na tematy przeróbkowe - co cieszy, bo jak wiecie lubię, gdy nic się nie marnuje.

Składam Wam moje najserdeczniejsze życzenia wspaniałego roku 2014!
Życzę każdemu zdrowia i miłości - resztę można kupić.
Chcę, by w każdej Waszej Rodzinie było szczęście!
Chcę, by zwierzaki miały spokój w noc sylwestrową!
Chcę, by szukający - znaleźli pracę!
Chcę, bo tak i już!

piątek, 9 sierpnia 2013

Zadzieram kiecę i lecę!!!!

Najpierw to ją założę oczywiście, do tego zielone butki, zielona róża od Frasi i jazda! Do pracy!
Mama zaopatrzona, pies wywirowany.

Tradycyjnie reglan od góry, dopasowany na bokach, druty 3,25 Knit Pro, waga całości 37 deko.
Sukienka sięga mi do połowy kolana i leciutko na samym dole rozszerza się falbankowo.





Włóczka na ten model to połączona Noro i bawełna. Obie włóczki to prezent od mojej Włóczkowej Wróżki.
Noro zachwyca kolorem, mając jednakowe dwa motki mogłam chustę zrobić, ale jak dołożyłam w tonacji bawełnę to zrobiła się ilość właśnie na sukienkę. Dlatego też chętnie dziergam od góry, bo jak mam obawy czy mi wystarczy to zawsze mogę zrobić tunikę czy bluzkę.



Blokowałam sukienkę na oparciu krzesła biurowego :)


Motki tak łączyłam, by układ pasów się zgadzał, jedynie dół falbanki to po prostu to co już nie wpasowałam idealnie.


Tu widać dodawanie oczek na falbanę, w ruchu nie widać.


Sukienka zajmuje mało miejsca, taki pakiecik. Przy tym można ją nosić bez halki, bo jest kryjąca.
Paski mnie tak bardzo nie powiększają. A ja bardzo lubię paski, bo to wesoły i radosny deseń :)
I na paskową sukienkę mam jeszcze inne tajemnicze Noro!


czwartek, 6 czerwca 2013

Jak ja lubię przeróbki!

Kocham przeróbki i najchętniej to właśnie robię.
Wydaje mi się, że robię coś pożytecznego i zarówno bez sensu, bowiem wszystko dziś w takim nadmiarze, że głowa boli. A już ubrać się można za przysłowiową złotówkę.
Hurtem polecę dzisiaj, bo się zbiera codziennie coś nowego.

Sukienka ze śpiochów, powstała w marcu. Śpiochy były już za krótkie, a w zapasach miałam i różowy kawałek weluru i koronkę.
Obcięłam nogawki i doszyłam falbanki. Środki falbanek i materiałów pozaznaczałam szpilką, przyszyłam przymarszczając, potem pod spodem powycinałam szwy i przestębnowałam po wierzchu.
Myk i zrobione.




Naonczas 9-miesięczna Alutka (marzec) w kiecce po lekturze z ochotą pomagała w porządkach:







A czy Ty dziś powycierałaś kurze????


Kolejną sukienkę przerobiłam już nieznacznie. Wyprułam zniszczony pochlapany kołnierzy i uszyłam nowy. Dodałam też koronkę na dole sukienusi.






Dla starszego Huna naprędce, bo zimno było - ze starego swetra kolejny golfik:


Jak widać, jako szablon posłużył dziergany na drutach otulacz, wykorzystałam dół swetra i najnormalniej pozszywałam go maszynowo. Golf musi być zszyty tak, by po wywinięciu nie wyłaził szew - to chyba oczywiste. Jak ktoś musi to może estetyczniej dół wykończyć. W realu to ta nitka mniej bije po oczach :)


Dla siebie przerobiłam indyjską tunikę po kolanka. 
Te tuniki bywają w przecudnych kolorach, lecz szyte są na jedno kopyto - dwa prostokąty to przód i tył, dwa prostokąty i romb pod pachą - to rękawy.
Z założenia na chude glisty, bez cycków i dupci mimo rozporków. I po kolanka. 
W jedną się wciągłam bez konieczności wszywania zamka. 
Materia zacna - bawełna z jedwabiem.
Powiększyłam dekolt, skróciłam do bioder, rozerwany bok zszyłam i miejsce reperacji ukryłam pod kwiatkiem z kawałka dołu. Rękawy wykrojone na nowo, po europejsku.
Na szyję szal z jedwabnej tafty i włala - tunika wręcz na salony :)






Kolejne tuniki czekają na czas i zmiłowanie.

Kilka spódnic też poprzerabiałam, ale nie będę tu się nimi epatować, bowiem to albo skrócenie, albo - co ciekawe - zwężenie :)))
Spoko, spoko - dalej jestem okrągła :))), ale ciut mniej.

Nie znoszę pasków w spódnicach. Jak jestem gruba to mi się taki pasek wrzyna i zgina, a jak lecę z wagi to mi odstaje. I wszystkie swoje spódnice pozbawiam usztywnionych pasków w taki prosty sposób:


Odcinam lub odpruwam pasek, do szwu przyszywam albo tasiemkę, albo ten sam materiał (np. odzysk z paska), podwijam do spodu, mocuję, przyszywam guzik i dziergam igłą pętelkę.
Wtedy spódnicę łatwiej na siebie dopasować. W czasie tycia jest w pasie, w czasie chudnięcia opada na biodra.

Ze starych firanek szyję takie rozmaite woreczki. Służą do wkładania w nie rajstop, biustonoszy, delikatnych rzeczy. Najlepsze są zazdrostki z gotowymi dziurkami, przez nie przekładam sznurek a na nim umieszczam stoper do zaciskania.



A z innych ciekawych materiałów, o ile mają miły kolor powstają woreczki na cokolwiek. 
Tu przerobiony zagłówek chyba. Nawet koronka była z dziurami.
Przecięłam go na pół i w koronkę wciągnęłam sznurówki. 




No i tak sobie przerabiam. Teraz akurat mam chwilkę to idę pozwężać spodnie. Raczyło zniknąć ok 4 cm z bioder i z pasa koło 10. 

Na koniec - Najwyższy bawiący w stolicy, w kiblu Min. Finansów robi zdjęcie i wysyła je do mnie z pytaniem - "To może do Czechów jest skierowane?"


Ja zaś spozieram na sufity i sprawdzam, czy mi wesolutko deszczyk nie kapie. 
Póki co po ostatniej naprawie jeszcze nie ma przecieku, ale remont porządny to-to nie był. 
Strach się bać, więc na pocieszenie jeszcze ukochana Barbara Kraftówna:


Też mam takie gacie w paski! 
No idę, idę już, oderwać się nie mogę!



czwartek, 7 czerwca 2012

Ostatnie prace singerki

Jeszcze w maju, na szybko uszyta poduszka dla 1,5 rocznej miłośniczki kaczuszek trafiła do Domu Dziecka.
Udało się utulić Zosię. Materiał w kaczą rodzinkę od MagdyP z Glasgow. Madziu - buźka!



Singerka zdążyła jeszcze przerobić jedną z sukienek.
Bardzo je obie lubię, są wygodne na lato i niezniszczalne, ale w tej chwili lekutko za krótkie i jak po ziemniaki do warzywniaka iść z półudem na wierzchu!!!!Mam je od 18 lat :)
Obie miały taki sam fason, beżowa dostała falbankę na dole i wyrypany dekolt obszyty lamówką.
Zmiana mało krawiecka,  ale teraz do noszenia.



Niebieska już trafi pod stopkę nowej Janinki.
Coś innego wymyślę dla niej, bo ta jest o cały rozmiar większa i dłuższa. Chyba pod biustem ją przedłużę i pomyślę o rękawkach. Lubię przeróbki.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...