Od razu wiedziałam, że to na kamizelkę - podfruwajkę.
Niby same dziury, ale się przydaje. Zwłaszcza jak trzeba kusą bluzeczkę pod spodem utajnić i całość stroju do letnich turkusowych tenisówek dobrać w upał. Jeszcze mi tego dobra zostało, to może wymieszane z czymś innym da bluzkę lub top. A może dorobię ciąg dalszy i będzie dłuższa, do kolan.
Zrobiona na szydełku 4,5. Pierunem szło.
Można ją też ulokować na sposób tyrolski :), pod biustem i tak ją ja noszę:
Można nosić prowizorycznie, czyli rozpiętą niedbale:
Góra składa się z dwóch części robionych w poprzek, a dół dorabia się potem naokoło:
I same dziury, panie. Same dziury i przewiewy:
Model pochodzi z Małej Diany 5/2010, intensywnie korzystam z tego zeszytu i jeszcze jeden model z niego wykonam. Wymiary są obliczone jak zwykle po mojemu, bowiem nigdy nie korzystam z gotowych danych.
Najczęściej mi wygląd ogólny, wzór główny wystarcza, bowiem nie dla mnie próbka i porównywanie, oraz szukanie specjalnie włóczki do określonego przepisu.
Życiowo to bardzo pomału opanowuję wstawanie o tej 5 - 5 30 rano - koszmar. Zanim zajarzę o co chodzi mija co najmniej pół godziny. Potem zasuwam. I da się!
Szkoda, że moje bieganie na chudnięcie się nie przenosi. Zaprawdę nie wiem czemu, bo swoim bieganiem męczę innych. Waga ani drgnie :)
Zastępczy telefon czasem dzwoni, tzn czasem go słyszę, smsy wysyła dowolnie i nie do każdego.
Laptop ma dziś dzień dobroci to zaraz poodpisuję i podejrzę co u Was. Kciuk po ostatnich zabiegach akupunktury chyba wraca do zdrowia na 100%, chociaż dalej mam odruch ochronny.
By mi się nie znudziło lekko naruszyłam ścięgno w łokciu w prawej ręce, ale to już pikuś, tylko prasowanie i podnoszenie jest bolesne. Już i tak mija bolesność.
Natomiast najbardziej mnie martwi w tej chwili aparat foto, jeszcze w trakcie sprawdzanie, ale żadne akumulatory nie wytrzymują. Na razie włożyłam zwykłe baterie i muszę kupić komplet akumulatorków nowiuśkich. Być może to one padły całkiem, chociaż trzy kompletu od razu to dość dziwne.
No i mam długi weekend jak ostatnia szczęściara. Co prawda opieka nad Mamą i sprzątanie w harmonogramie dnia, lecz sklep zamknięty! Mogę odchwaścić ogródek!
Wieczorami słucham audiobooka i dziergam spódnicę, a wczoraj do upojenia zachwycałam się Buiką z kilku płyt. Boże, jakie talenty na tym świecie żyją!
Buika nie przeszkodziła w odbiorze jeszcze jednej znakomitości, którą hołubię ostatnio - Janusza Grzywacza! Mistrz kolejny!
I już na koniec ostateczny pokażę laleczkę za 3 złote, którą sobie kupiłam i obecnie panna koło maszyny się kręci. Nie wie durna, że musi mocy urzędowej nabrać jej kreacja.
Niech się cieszy rozczesanymi i wygładzonymi kudłami póki co.
Tej nie będę szyć niczego. Została na targu. Czy i Wam przypomina Anię F. ?????? :)))))








