Aby równo pozbyć się nadmiaru podzieliłam szpilkami na 4 części otok i tak samo zszytą wcześniej, dopasowaną taśmę. Przyłożyłam w miejscach wspólnie oznaczonych, pospinałam już razem te dwie części i wdając równo brzeg beretki naszywałam zygzakiem taśmę.
Jak widać zima nie odchodzi, więc niech w końcu beret pasuje. Pocieszające było to, że chociaż on okazał się za duży na mnie :)
Co prawda nie utyłam, ale i nie schudłam nic poniżej tych wywalczonych kopenhaską 59 kilo.
Mam się dobrze!
Ale i pora imprez nie sprzyjała radykalizmowi w jedzeniu, a ja lubię jeść, zwłaszcza jak mąż gotuje!
Czasem niestety muszę sama koło papu pochodzić jak nie zastaję Męża:
A bywało, że i średnie Dziecko mamusi to i owo musiało wyłuszczyć:
ale jak już np. poproszę Najwyższego o herbatę - to mam taki zestaw:
Mąż mi tłumaczy, że nigdy nie wie - czy ja z cukrem, czy z miodem. Z cytryną czy chemią. Którą łyżeczką i w którą stronę zamierzam mieszać. O doloż ty moja.......







