poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Oskar i Duduś

W niedzielę  Tęczowym Mostem poszedł Oskar - świnka morska bidula, którą przygarnęłam na dożycie w spokoju, bo całe swój żywot spędziła w pudełkach transportowana od jednego domu do drugiego.
Nikt jej nie chciał, ja ją pokochałam - świniak mnie też.
Od dziś cisza kiedy zaglądam do klatki - tak jeszcze jest drugi prosiak Duduś - niedoszła karma dla węża.
Ale on cichy i dziki.









Oskar to ta jasna świnka.
Pa słodziaku, płaczę za tobą....

W moim domu od lat kilku był azyl dla niechcianych świnek. Było ich już wiele, teraz nie będę kolejnych przyjmować, zbyt wiele mnie to łez kosztuje. Duduś będzie ostatnim moim prośkiem.
Na razie. Tak sobie postanowiłam.

36 komentarzy:

  1. Tak się mówi ,że to ostatni zwierzak ,a później czegoś lub kogoś brakuje i ta pusta klatka (???)widok nie do zniesienia. I tak nowy zwierzak znajduje wspaniały dom.Miałam przez kilka lat kanarka , a teraz klatka pusta bardzo mi go brakuje , jego wspaniałych śpiewów .... zastanawiam się , przymierzam ... a może by tak sprawić sobie następnego (???)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Beciu - dziś mi ciężko.... może kiedyś.... na razie nie. Mam jeszcze dwa koty i psa. Wystarczy łebków do miziania. Miejsce też się przyda. Ech, człowiek to lubi sobie obiecać...jeszcze żeby słowa dotrzymywał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie jeszcze jest kogo pogłaskać,a ja od soboty już nie mam.Rozumiem więc to,że następnej nie chcesz.Ja też myślałam,że nigdy więcej,ale zaczynam się zastanawiać,może jednak?

      Usuń
    2. Dorko - człowiek nie dotrzymuje słów..... :)))). Mój dom na pewno nigdy nie będzie czysty, sterylny i bez kłaków. Ale może kot jednak do końca ze mną będzie. Ja koty najbardziej lubię.

      Usuń
  3. Współczuję Ci. Boję się myśleć, co bym przeżywała, gdybym nie daj Boże straciła któregoś ze swoich ukochanych futrzaków- są dla mnie jak dzieci. Ale tak jak Becia myślę, że nie powinno się pozostawiać w domu i w sercu pustego miejsca...
    Poza tym... nie rób tego Dudusiowi- ma biedak zostać całkiem sam? No i nie wolno zmarnować tego potencjalnego raju dla jednej świnki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy Czesio świnka poszedł, a Duduś został sam właśnie wyszukałam mu świnkę w takim samym wieku, miały razem dożyć swych dni.
      Szukałam wśród świnek samczyka w wieku około 4 lat. Niesłychanie trudno było takiego znaleźc. Młode są, ale ja potrzebuję taką 4 letnią. Duduś ma tyle.

      Żal mi okrutnie Dudka, ale może jednak tak zostanie.

      Usuń
    2. Pewnie na apel :Szukam domu dla 4 letniego samczyka od razu się zgłoszę.... ale nie będę sama już wynajdywać.

      Usuń
    3. Ja myślę, że wieści o dobrych domach szybko się rozchodzą, tak jak wśród kotów... I choć po ulicach nie chodzą bezdomne świnki, to jestem pewna, że prędzej czy później nowy przyjaciel dla Dudusia sam do Ciebie trafi. :)

      Usuń
    4. Ivoncjo - przygarnęłam kiedyś świnkę, która została w grudniu w klatce pod śmietnik wyrzucona.... znaczy, sprzątał ktoś by w Wigilię czysto było!
      Ta to prawie na spacerze była, nie? :)

      Usuń
    5. Brak mi słów... Ale jak widać- paradoksalnie ten osobnik bez serca niechcący podarował tej śwince lepszy los.

      Usuń
  4. U nas 16 sierpnia minęły dwa lata,od kiedy odszedł nasz jamniorek.Tęsknię za nim niemiłosiernie, ale wiem,że już nie wezmę żadnego psa- stanowczo jest nas za mało.Poza tym uświadomiliśmy sobie, że w każdej chwili możemy i my przejść na drugi brzeg i co wtedy z psem? Najbliższa rodzina w Sopocie, ale oni za zwierzakami nie przepadają, zwłaszcza za takimi, które trzeba wyprowadzać.Na wszelki wypadek, choć jestem wielce rozsądną babą, nie czytam żadnych ogłoszeń z gatunku "oddam w dobre w ręce" ani nie chodzę na giełdę zoologiczną i wystawy psów. Przecież w każdej chwili może mnie ogarnąć "pomroczność jasna" na widok któregoś jamnika.
    Rozumiem Twoje łzy, to bardzo boli.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - też się zarzekam :))) i też sobie obiecuję, póki co Duduś w mniejszej klatce, a ta wielka na korytarzu... jeszcze nie złożona w pakiecik, nie umyta, nie schowana.

      Usuń
  5. Jak ja Cię rozumiem. Żałobę po moim pierwszym własnym psie przeżywałam kilka lat. Nie pomagało wzięcie kolejnego psa, to już nie było to samo. Z pierwszą sunią było jak z pierwszą miłością, sunia zawsze będzie dla mnie tą najważniejszą, choć po niej nastały inne, też kochane, zwierzaki.

    Jak mi zniknęła Masza, kilka dni temu, to czułam się jak sparaliżowana. Czułam wszystko i nic na raz. Dobrze, że Marcel chociaż był i dobrze, że po kilkunastu godzinach kocica się odnalazła.

    Trzyma się Aniu, no takie już jest to życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justynko - każdy zwierzak ważny, tylko po rybkach jakoś mi się oczy nie pociły. Każde inne. Każde ma swoją historię i wpływ na nas. No cóż, to życie. Już jest dobrze, już pogodzona jestem. Dziękuję.

      Usuń
  6. Kochana jesteś Aniu, podarowałaś świneczce piękne życie, z pewnością je przedłużyłaś i w ten sposób o tym myśl. Wiem, to nie takie proste. ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniurozello - świnki stanowczo za krótko żyją :), takie małe a też charakterne, do zapamiętania :)

      Usuń
  7. Przykro mi, bo kocham prośki miłością wielką - sama miałam dwa, ale ich odejście zbyt wiele mnie kosztowało - rozumiem, co czujesz. Ściskam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwka - z racji azylu nie pierwsza to świnka która padła w moim domu, nawet ich nie jestem w stanie policzyć, ale koło 10 już chyba jest. Tym razem niespodzianie, nie tak miało być. Za mocno się przywiązuję, powinnam jak salowa podchodzić do nich, to byłoby inaczej.

      Usuń
  8. Oj, współczuję.
    I rozumiem ból.
    Sama bez mojego psiego stada jestem jak czegoś ćwierć albo pół.
    Anabell, w schronach są tez stare psy. Nie będą żyły 100 lat. A psie plecy na kanapie do drutowania muszą leżeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, ja też starego psa bym wzięła. Póki co Bajtek cieszy, ma juz ok 10 lat. I taki pies jest jeszcze w stanie człowieka wspomóc i sam jest bardzo sprawny. Chyba wolę stare zwierzę, z jego nawykami niż młode, siusiające pod nogami :)))
      Posiadanie zwierza jednak wymusza - trza się zwlec, pójść na spacer, dać jeść, przytulić....nie wiem jak ja kiedyś bez Bajta w nogach usnę :)

      Usuń
  9. Dobrego serca jesteś...
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu - głupia jestem, powinnam się cieszyć, że mam więcej miejsca w pokoju i mniej trocin do wymiany. Ale to był taki fajny kompostownik, zżerały obierki warzyw na wyścigi. I zawsze zagwizdał za mną jak za najpiękniejszą lasią - fiu, fiu!!!

      Usuń
  10. Ani razu!!!
    Do następnego razu... ;-)
    Świnki nigdy nie miałam, ale to nie znaczy, że NIGDY mieć nie będę ;-)
    Wiem, że boli. Wiem, że smutno, ale serca to my mamy wielkie i zawsze jakiś biedak znajdzie w nich swój ciepły kącik... :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ata - trzeba czasem pomóc, ale tylko wtedy, gdy wiemy ile chcemy na siebie obowiązków dołożyć by pomoc radość niosła obu stronom. Ja już azylu prowadzić nie będę - miałam kiedyś hurt z laboratorium po badaniach - żadna świnka normalnej starości nie dożyła. Za dużo żalu.

      Usuń
  11. Aniu współczuję!
    Jak odeszła moja pierwsza sunia, to też się zarzekałam, że nigdy więcej.
    I co? nigdy nie mów nigdy!
    Po roku wzięłam sunię ze schroniska i okazał się to fantastyczny wybór, teraz jesteśmy razem, nie żałowałam ani przez chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza - u mnie podobnie z Bajtem było :)

      Usuń
  12. Anuś przykro :[
    Nam właśnie zdycha chomik bidulka :( eh marny poniedziałek!
    buziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aninko - chomik już taki "wredny" - krótko żyją niestety, co może być idealnym rozwiązaniem.

      Usuń
  13. Przykro mi. Mam 3 świnki morskie. Jedna właśnie mi choruje, dokarmiam ją strzykawką. Nie wiem co będzie też ją przygarnęłam, bo ktoś jej nie chciał ech ..przykre jak zwierze odchodzi. Trzymaj się ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eve jank. Ta moja z ropniem przyszła, trochę podleczona miała przejść zabieg wycięcia blizny po gejzerze. Nie wiem czemu padła.

      Usuń
  14. Anonimowy28/8/12 15:46

    Ciekawam ,czy swiat za Teczowym Mostem jest tylko swinkowy czy dla wszystkich kochanych zwierzakow?Moze Oskar spotka sie z moi Reksiem piesiem?godlesia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Godlesiu - spotkają się na pewno na tej szczególnej łące!!!!

      Usuń
  15. Pięknie napisałaś o tym odejściu,cokolwiek się kocha zawsze boli rozstanie na zawsze.Mnie przez dwa tygodnie oczu nie było widać po odejściu mojej jamnicy.Mam tak samo jak Anabel unikam pokus i jestem kosekwentna.Już od 8 lat!Za krótko żyją ,a ja za bardzo je kocham,a potem długo cierpię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko - trzeba mieć zwierzaka tylko wtedy, gdy czujemy, że damy radę. Samo przyjdzie albo nie. Łatwiej tak postąpić gdy ma się dom z ogródkiem lub końskie zdrowie. Rozsądek ma u mnie priorytet niż emocje.

      Usuń
  16. A pomyśleć że w ojczyźnie Cui traktowane są jedynie jako smaczne źródło białka zwierzęcego i są po prostu narodowym przysmakiem .
    Pozdrawiamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, już mi nie raz mąż-kucharz nadmieniał, że moje słabo utuczone :)))), bo przerabiał już ze mną ten temat.
      Niestety, opór mój zbyt silny, nie da rady zjeść takiego kudłacza.
      Ale to tylko tradycja, nacja, dostępność przecież. Wszak ludzie zjeść potrafią wszystko ;)))
      Pozdrawiam!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...