poniedziałek, 10 lipca 2017

Paisleyowa spódniczka

Dostałam kawałek cudnego różowego jeansu w paisley`e.
Korzystają z okazji złogu w łóżku i że akurat moje wymiary nie potrzebują za dużo tkaniny - uszyłam na szybko spódniczkę.
Prosta, bez podszewki, z malutkim paskiem, który najbardziej taki lubię,  z rozporkiem z tyłu.
Zamek dałam kryty i zapięcie na guzik z dzierganą pętelką.
Najdłużej trwało dzierganie pętelki, a i tak bylejak wyszło. Nie lubię szyć ręcznie.




Została ociupina na malutki futeralik, lub poduszkę na igły, lub serduszko zapachowe do szafy.
Nic się nie marnuje.

niedziela, 9 lipca 2017

Wrocławska mykwa

Pozbierawszy się po mizernej nocy poszłam na spotkanie do Synagogi pod Bocianem na zwiedzanie wrocławskiej mykwy.
Jest to też mój sposób na ćwiczenie w rozumieniu angielskiego, bowiem przewodniczka opowiadała po angielsku, ale zaraz słychać było polskie tłumaczenie.

Mykwa jest ważniejsza niż synagoga. Najstarsza odkryta pochodzi z ok 2000 r pne. Podobno istnieje przykazanie, że jeśli gminy nie stać na mykwę, powinna sprzedać synagogę.
We Wrocławiu oficjalnie jest ta jedna mykwa w kompleksie Synagogi pod Bocianem (bardziej liberalna odmiana judaizmu), ale ja wiem o jeszcze jednej, znajdującej się w podziemiach Ambasady Niemieckiej (sic!). Ta druga była całkowicie prywatna.
A że po wojnie willę przekazano narodowi niemieckiemu to już inna inszość.

W każdym razie nie zachowało się wiele wiadomości oraz zdjęć z okresu świetności mykwy przedwojennej. Jedyne stare zdjęcie pochodzi z portalu dolny-slask.org.pl MYKWA

Kilka wiadomości bardziej technicznych jest w artykule pana Jerzego Kichlera TUTAJ

a moje fotki są z dnia dzisiejszego, kliknięciem możecie je sobie powiększyć:




 Wejście przez Synagogę do mykwy. Zwrócić proszę uwagę na tęczową aureolę nad głową zakonnicy - tak mi się samo zrobiło.





Posadzka w przedsionku.





To jest mykwa. Ta część nie służyła kąpieli, tylko gromadzeniu "żywej wody". "Żywa woda" pochodzić może jedynie z opadów, rzeki, naturalnie toczącej się wody, śniegu. Bez pomp.










Po zmieszaniu "wody żywej" z wodociągową oba baseny stawały się koszerne i mykwą.



Piękny secesyjny jedyny detalik na kaflach.















Przedsionek. Tu była przebieralnia, wanna, miejsce do demakijażu, prywatny zaułek. Do dziś te niebieskie kafelki sprytnie udają wodę. A mnie zadziwiła dokładność i gładkość połączeń między nimi.









To przed wejściem do Synagogi. Chyba do obmywania rąk, tego nie wiem. A może do picia?


Za tymi oknami jest mykwa.



Widok ogólny na dziedziniec.


Wrocławska mykwa w okresie świetności była luksusowa. Opłaty za korzystanie były symboliczne. A tak ogólnie poza czysto religijnym przeznaczeniem była swoistym spa dla kobiet. Wychodziły, czy panmąż się zgadzał czy nie na oczyszczenie, bo zgodnie z prawem były nieczyste po menstruacji i żadnych tam koci-łapci nie mogło być. A w mykwie zaraz się znalazła jakaś koleżanka, i ciasteczko i kieliszeczek koszernej i miło było i fajnie :).
Panowie także korzystali z ablucji, ale niewiele mieli do powiedzenia ogólnie, to był babski raj.

Nie jest to żadne kompendium wiedzy, więc wszystko co tu napisałam jest do sprawdzenia i wyprostowania. Dobrze, że zdążyłam zobaczyć jedno z cudów technicznych, jak dożyję wybiorę się sprawdzić jak mykwa wygląda po remoncie. Jak się uda niekoszernej to sama skorzystam.
Wszystko co wydaje się być dziwne i niedorzeczne w obcych religiach staje się bardo zrozumiałe i ludzkie kiedy możemy osobiście poznać, dotknąć, spróbować. Tylko trzeba chcieć.
I być ciekawym.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...