niedziela, 15 stycznia 2017

Raz do roku wielkie święto.

Jak co roku kibicuję Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. To jest wspaniałe, że gra już 25 raz!
To - wspólne i piękne działanie pozwala pomóc przetrwać straszne czasy. Daje wiarę i daje moc!

U nas każdy sobie opłaca swoją składkę. Do wczesnego południa uczyniliśmy to ja, mąż i składka za kota. Późnym popołudniem na łowy za wolontariuszami po pracy ruszył syn. Syn ma ofiarować składkę za siebie i psa. Teraz trzeba na wolontariuszy zapolować, ale na szczęście ja znalazłam harcerzy w markecie i chyba tam na niego będą czekać.

Brawo Orkiestro! Trzymaj się i czyń dobro dalej!
Za chwilę Światełko do Nieba!!! Czekamy z radością!!!!

czwartek, 5 stycznia 2017

Butki

O mojej połowie szalenie eleganckiej pisałam onegdaj TUTAJ.
Nieodrodną jestem żoną, bowiem puściwszy się pędem rankiem zepsem, potem do hurtowni, potem do pracy, w pracy też polatałam - jeszcze się wybrałam wieczorem do sklepu popatrzeć co w modzie. Bo Panmąż nie ustaje w kwestii koka i kapelusza.
Moje wizyty w takich miejscach to w zasadzie patrzenie. Nie ma rozmiaru, mało mi się podoba, a uszyję sobie, szkoda pieniędzy, a po co mi to.
I gdy wieczorem siadłam, by zdjąć swoje butki oczom ukazał się taki obrazek:


Mało, że dwa różne to jeszcze jeden się rozpadał. Nic nie czułam.
Panmąż to przynajmniej oba czarne wzuł.


Pamiętam jak rżałam, gdy JaśniePan swoją słabość zobaczył. 
Więc karnie się podstawiłam do rżenia ze mnie. Ale Panmąż stwierdził, że w moim przypadku nawykł, widzi różne rzeczy, nie mówi - bo się mu postawię i tak  wyjdzie na moje. 
Więc milczy. Ojtam, ojtam - zatyka go.

A morał z tego taki - nie śmiej się Babko z Dziadka wypadków, Babka się śmiała i gorzej miała!
Wszystko wraca! 
I chwała Bogu za równowagę!

wtorek, 3 stycznia 2017

Duńskie trolle

Dawno temu pisałam o zdobyczach z lumpka po 1 zł, wśród których była wyszywanka z kompletem nici, igłą i wzorem. Kanwy nie znalazłam, bo może gdzieś posiałam, albo nie było.
Porządkując nieco swoje zasoby odnalazłam ów wzór i natentychmiast porzuciłam miłe zajęcia domowe polegające na czyszczeniu, obcieraniu, trzepaniu, szorowaniu przed Świętami Bożego Narodzenia, a zaczęłam wyszywać.

Wzór pochodzi najprawdopodobniej z początku lat 70-tych, z duńskiej firmy Oehlenschläger.
Wtedy zaczęły się pojawiać wszędzie folkowe motywy. Półwieczne nici zachowały się w stanie idealnym, były to nici Dmc i bawełna dość przaśna.


Do wyszycia użyłam już zadrukowanej kanwy o dość idiotycznym wzorze, oczywiście na drugiej stronie. Kanwa jest kanwa, jak jedna strona nie bardzo, to trzeba wyszyć na drugiej :).


Oczywiście nie miałam ani czasu ani ochoty kopiować identycznego wzoru, bo dla mnie kropka w kropkę nie musi być identyko. Zamiast pochodu trolli wybrałam parę i wystarczy.
Zmieniłam porządek akcesoriów oraz ich wysokość, by się zmieściły. Nie wyszywałam girlandy dokoła, bo kanwy brakło. Nie haftowałam krzyżykami, bo wszyscy nimi wyszywają.
Po wyszyciu wyprałam obrazek i tu znów zabrakło rozumu, by wcześniej zygzakiem boki potraktować. Kanwy ubyło :). Farbki z poprzedniego wzoru co zeszły to zeszły, ale kanwa zrobiła się miękka i gęsta.
Do tła doszyłam gwiazdki cięte z metra. W sumie to gdy gwiazdki przyszyłam to znalazłam odłożoną na ten cel wycinankę świąteczną z filcu, która miała górę ogacić. No, ale to ja cała.



W trakcie pikowania Janina zastrajkowała, bo za chuda ocieplina była. W końcu poniosłam do pracy, gdzie w walizce Generał Walter odpoczywał i na stojaka na szafce dopikowałam następny kawałek. Ten też gdzieś miał współpracę, zrywał nitkę i do kitu taka robota.


Znów w domu ja do Janiny - a tej przeszło! Dopikowała resztę, doszyła lamówki i całą resztę. Samą siebie pochwaliłam za dobór plecków, bo akurat to wyjęłam, pasuje do tych pikowań nieszczęsnych i gubi moją nieporadność z maszynami.


Gotowa makatka zawisła w drzwiach pracy! Dynda sobie radośnie, kiedy ktoś je otwiera :)


I z tym zdążyłam na czas :)!

sobota, 31 grudnia 2016

2016/2017

Kończy się ten paskudny rok, więc z radością go żegnam!
Wam Kochani składam życzenia, by spotkało Was szczęście, radość, ciekawe dni, spokój. 
Niech zdrowie dopisuje, bo ono najważniejsze. 
Niech Was mamona też nie omija, bo bez niej sami wiecie - nic nie można. 
Niech się spełniają marzenia te jawne i te w ciszy duszy wyszeptane. 
Niech Was otuli Dobroć!


wtorek, 1 listopada 2016

1 listopada

W tym roku inaczej zaplanowałam wizyty na grobach Bliskich.
Pojechałam w niedzielę na grób Taty, aby uporządkować  - a tu niespodzianka! Moja córcia zrobiła porządek i postawiła pierwsze kwiaty.
Pozostało mi zagrabić liście i omieść szmatką groby Babci i Dziadka. Dostawiłam swoje chryzantemy licząc, że nie zmienią miejsca pobytu i tak się potem okazało. Oboje z mężem podskoczyliśmy na drugi cmentarz, by i tam kwiaty zawieźć.

Postanowiłam, że nie będzie dnia na raty i z włażeniem po kilka razy po schodach do domu, by w końcu wylądować u boku Teściowej w porze zgoła cudacznej Mszy na cmentarzu - by ta się samotna nie czuła i by wspólnie zajechać na coroczny obiad w gronie Rodziny.
O nie! Ja mogę być na cmentarzu o każdej porze, byle nie na Mszy.
Ogólne rozprężenie, pogaduszki, łażenie, przestawianie zniczy, gadki o chorobach i innych obcych budzą we mnie zwierzę - uciekać! Uciekać od tej jałowości. I nawet tuba księdza nie jest w stanie przedrzeć się z modlitwą przez ogólny harmider na cmentarzu w tym czasie.

Toteż zapowiedziałam (sprawdziwszy prognozę), że jedziemy o świcie 1-11, zapalamy znicze na już przygotowanych grobach i spadamy na grzyby!
Wracamy na obiadek.

Tak się stało.
Grzybów nazbieraliśmy cudne trzy kobiałki, napatrzyliśmy się kolorów w lesie,


 a na koniec zajechaliśmy do Bukowic. Na cmentarz ewangelicki.

Mieliśmy jeszcze trzy znicze tak na wszelki wypadek.
O naiwna sądziłam, że wieś bogata i bogobojna zadba o dawnych mieszkańców tych ziem. Tym bardziej, że wczoraj bardzo uroczyście rozpoczęło się w Szwecji z udziałem Papieża Franciszka świętowanie 500-lecia Reformacji, która przypadnie w 2017 roku. W dniu 31 października 1517 roku Marcin Luter ogłosił swoje 95 tez. Ale trzeba by przeprać myślenie w kilku pokoleniach niestety.

Dziś cmentarz wyglądał schludnie, ubogo, i od razu widać, że z pobliskiego kościoła nie popłynęła nauka. Albo popłynęła jałowo. I nie o brak kwiatów czy zniczy mi chodzi, tylko o grabież nagrobków.
Te moje smętne trzy znicze miały dopełnić, a tymczasem jeden z nich musiał obdzielić cztery groby dzieci. Nie przypuszczałam.

Tu są zdjęcia cmentarza z roku 2014

A tak teraz wygląda:




Mogiły okrywa roślinność, są tu co najmniej dwa groby obok siebie. Tu kosa nie doszła.





Tu po prostu jeden znicz postawiłam między czterema grobami dzieci.






















A tymczasem te nasze cmentarze kipią od ognia, barw i od mamony na pomnikach.
Chciałabym po śmierci zniknąć. Memento mori!

poniedziałek, 17 października 2016

Telefonia

Niezmiennie mnie bawią takie telefony:
- Dzień dobry - z tej strony Jakiś Tamtakiś! Dzwonię do pani ponieważ pani umowa na obu telefonach już się zakończyła i mam dla pani super doskonałą propozycję na przedłużenie z nami Telefonami na wyjątkowych warunkach umowę! :) (pan/pani radośni z tamtej strony mocy) - czy możemy teraz porozmawiać?????
- hmmm, jestem w pracy, będzie trudno ale proszę.

A tak ogólnie od razu się usztywniam jak słyszę, ŻE MI SIĘ UMOWA SKOŃCZYŁA :) i walę:
- co mi się skończyło? zechce pan/pani powtórzyć?
- UMOWA :)!!!! UMOWA NA OBU TELEFONACH!!!!!!!
- na których?
- ??????? noooo..... na obu :)!!!!!!
- mam cztery numery - które pan/pani obstawia na tą rozmowę?
- eeee, hyyyyy, na 503 i 733!!!!! wraca uśmiech po drugiej stronie
- otóż - względem tego co i owszem, umowa nie mogła mi się skończyć, gdyż albowiem ponieważ mam je na CZAS NIEOKREŚLONY :) (tu ja mam pysk od ucha do ucha) i poza tym ja jestem zadowolona z tego co mam i nie ma potrzeby mi dogadzać.
- ale (mniej pewnie) - mamy dla pani propozycję oszczędnościową!
Teraz płaci pani dwa abonamenty, a my je połączymy i damy jedną niższą kwotę!!!!!

Tu następuje moje szybkie zliczanie wszystkiego co posiadam i porównanie z opcją Telefonów :) - całe 4,90 zł teoretycznie mniej!
Rżę. Rżę w głos w słuchawkę. Trzecią ręką już i tak włączyłam stronę Telefonów w necie i mam podgląd :) - na stawki.
Podaję co widzę:
 - ale w internecie podają państwo, że taki łączony abonament to minus 5 zł od kwoty którą słyszę (czyli łącznie -10 zł), czyżby przed chwilą obniżyli stawkę tej oferty?
- o nie proszę pani, to jest stawka dla tych co przenoszą do nas numery.
Nieprawda. Jestem na zakładce "oferta dla klientów Telefonii" i widzę :), ale nie chce mi się panu/pani udowadniać i następuje pytanie:
- ok, NA JAKI OKRES OPIEWA TA NOWA UMOWA??????
- NA DWA LATA!!!!

No to bujaj się Telefoniku :), dwa lata uwięzienia dla 5 zł to nie dla mnie. To ja sobie poprzenoszę co i gdzie chcę, i kiedy zechcę i na jakie opcje. I wtedy połaszczę się na pół roku za darmo czy nowego telefona.

I jeśli to czyta ktoś z  BIURA OBSŁUGI KLIENTÓW, to niech wie, że nic tak do szału mnie nie doprowadza jak stwierdzanie końca umowy. Wiedziały gały co podpisują i starają się dalej :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...