Zanim taką kolejną partię alpaki wysłałam, to droga do takich puchatych kłębuszków jest uciążliwa.
Alpaka lubi piach, ma na sobie sporo brudu.
Zaczyna się praniem, które już pokazywałam we wcześniejszych wpisach.
Potem wypraną partię i wywirowaną w pralce wrzucam na stojak do suszenia bielizny, na firankę i zaczyna się!
Poprzez siatkę przy przekładaniu sypie się piach.
Podczas wybierania czystych partii sypie się piach dalej :)
Te najgorsze kłębowiska brudne zostawiłam.
Odłożyłam - albo do wyczesania, albo do odesłania hodowcy alpak. Nie jest tego dużo.
Mając drumka nie ma problemu, ale tego cuda nie mam.
Wybrane czyściutkie kłaki dalej produkują piach!
Sypie się cały czas podczas przędzenia, na podłogę, zostaje na ubraniu.
Co chwilę zamiatam.
Do przędzenia kolejnej partii alpaki wybieram dresy i koszulkę, która potem idzie do kosza.
To mój sposób na bezbolesne pozbycie się ciuchów nie do zdarcia i będących wiele lat w szafie.
A potem, mili czytelnicy uprana enty raz, już na wyjściowo sypie kłakami, piachem i drobinami roślinnymi nad wanną :)))))
Zdjęcie ciemne, bo lampa tak rozjaśniła, że nie było widać ile jeszcze się z alpaki wysypuje.
Odpływ zatyka się ze 3-4 razy.
Więc jak czytam, że alpakę przędzie ktoś od razu, z całym bogactwem to mi osobiście włos się jeży.
Być może ciemniejsze kolory nie uwydatnią zamkniętego brudu w skręcie, ale ja widzę, jak podczas tego mojego prania, przebierania, wytrzepywania biel staje się bielą.
Za to na koniec tego starania jest chwila radości, kiedy przytulam do policzka każdy motek, daję mu buzi i o każdym myślę - co z niego powstanie, czy ktoś go nie zmarnuje, czy ktoś zobaczy w nim najpiękniejsze, najcudowniejsze włókno świata. Bo dla mnie to cud natury!
Rozpiska techniczna
Gruba 3 ply:
- 189 m / 128 gr
- 192 m / 125 gr
- 178,5 m / 114 gr
- 150 m / 126 gr
Średnia 2 ply:
- 171 m / 98 gr
- 232,5 m / 126 gr
- 129 m / 85 gr
- 319,5 m / 124 gr
- 321 m / 127 gr
- 304,5 m / 163 gr
- 258 m / 137 gr
- 271,5 m / 135 gr
- 195 m / 95 gr
- 235 m / 135 gr
Suma 7002,5 m singla / 1718 gr / 14 motków.
Uprzędzione przed Wielkanocą.
PS. Nie ma mnie, bo wracam późno i szyję wieczorami, nie starcza czasu na blogowanie. Trafiło się trochę fuchy i tak będzie do połowy maja.
anula cudnosci robisz ,ale niestety takie cuda musza byc okraszone ciezka praca ( wwiem bo wlasnie nam kole) ale zato potem -cud malina
OdpowiedzUsuńHalinko - jak ktoś sobie wełny ze zwierza nie uprządł chociaż raz to nie wie!
OdpowiedzUsuńHardcore! I latające miotły i mopy!
A jak się ma czesankę z WoW to tak to miło :))))))))), nie?
milam czesanke tylko raz taka jakby z WoW ale wole napawde tez zywczyki przasc.wtedy wiem ze to jakby od poczatku taka "moja "
UsuńJa też kocham ze zwierza prosto, mimo tego bajzlu :)
UsuńA toś się Aniu narobiła!
OdpowiedzUsuńNie zna życia, kto nie prządł runa ;) Niestety, pranie, trzepanie i czesanie to podstawa. Odkąd mieszkam we Francji i mam domek z ogródkiem mniej boję się takich zabaw. W Pradze przerażała mnie ilość odpadów. Mocno zabrudzonego runa nie polecam czesać na drum carderze to niewiele pomaga, a do czyszenia pozostaje dodatkowy sprzęt. Zabrudzone runo tak jak to, które pokazałaś to bezużyteczny odpad.
Polecam fartuszek z jedwabiu. Do przędzenia niezastąpiony. Nic się nie czepia, szybko strzepuje , jest naprawdę idealny. Można go zrobić ze starych, bezużytecznych ciuchów :)))
Basiu - te kawałki na stojaku to najgorsze kłębowiska. To na podłodze to oczywista - śmieci pozamiatane. Mam fartuszek, ale przy tej partii to nawet on by zszedł :))))))))). Za Twoją radą uszyję z jedwabiu, faktycznie - to jest myśl! I mam takie koszule na przemiał!
UsuńZrobiłam miejsce w szafie na nowe sweterki, bo ileż można trzymać takie dresy co to w nich wstyd listonoszowi otworzyć.
W mieście taka zabawa to przegięcie, zwłaszcza, że ja to mogę sobie na wyszkach poukładać stosiki, ale podłoga to musi być wylizana :)
Przez każde podeszwy wyczuję ziarnko piachu lub cukru.
Księżniczka, he he!
aniu drumek z zadnym razie do brudnej welny .tylko czysta wyprana welnka
UsuńAniu, jestem przekonana,że jedwabny fartuszek Cię zaskoczy, a koszule będą do tego idealne :)
UsuńBędziem szyć fartuchy! Najazd na lumpka muszę zrobić na koszule jaśniepańskie :)
UsuńJakie znajome widoki na fotkach :))) Aniu, szczerze Cię podziwiam.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że osoby, do których trafią włóczki docenią Twoją ciężką pracę.
Pozdrowienia z Poznania :)
No to Alu wszystko wiesz :))). Co tu dalej gadać. Wełna ma swoje fajne i gorsze dni :)
UsuńAnuś, urobiłaś się okropnie. Jakoś nie wyobrażam sobie,ze można prząść brudną wełnę. Przecież te brudy są potem w swetrze czy co tam ktoś zrobi z tego... To może dlatego niektóre wełny kupowane w górach na targu są takie gryzące i miłe w dotyku jak oset?
OdpowiedzUsuńMiłego, ;)
Aniu Anabell, mimo królewskiego pochodzenia alpaki po obrusach nie chodzą. Z tym, że to wszystko co nabierze na siebie to jednak schodzi i potem jest tak cudne!. Te górskie swetry to wina wełny, takie runo ostre mają owce górskie, raczej na mięsko i sery przeznaczone.
UsuńEfekt końcowy jest powalający. Nie mniej zdaję sobie sprawę jaka to krwawica niestety... kompletnie nie zapłacona praca. Ania co ja Ci będę pisała, każdy to widzi, że pracowita i zdolna jesteś i to jak.
OdpowiedzUsuńAniurozello - bardzo dziękuję za docenienie. Ten proces jest przy każdym przędzeniu alpaki. Uznałam, że czas pokazać i ciemną stronę Mocy :)
UsuńBo to tak z posta fajnie i szybko wychodzi, nawet jak napiszę, że uprzędłam w kilka dni to nie pokazałam co oprócz samej przyjemności przewijania włosia w dłoniach czeka na prządkę :)
Miotła, mokry mop na okrągło. Odkurzacz oczywiście też, bo takowy posiadam.
Dlatego uważam że jesteś mistrzem. Robota koszmarna, brakuj Ci drumka
OdpowiedzUsuńAsia - ja się powinnam pić nauczyć, to podobno życie łatwiejsze :))))
UsuńNo nie mogłabym tego tak po prostu uprząść, przecież widzę ile tego "dobra" tam jest. Tu trudno łeb odwrócić i na okulary zwalić słabe. W końcu to piękne runo, najcudowniejsze.
cuuudowwwnnee :) :) :)a ja sie chcialam spytac ,gdzie sie zaopatrujesz w taka swieza jeszcze nie obrobiona welenke, bo ja wlasnie taka potrzebuje, moze byc w owcy, jagniecia albo alpaki potrzebuje jakies 0,5 grama :)
OdpowiedzUsuńJadziu - poleci garść do Ciebie.
UsuńTo ja przy okazji zapytam, gdzie (i po ile ;-) ) można zanabyć większą ilość takiej (lub innej) wełenki. Gdzieś tak na "nieduży" sweterek ;-D
UsuńFantusiu - nie wiem, ta wełna idzie do jednej rodziny, która się ubiera w alpakę. To raczej jednorazowa walka z alpaką, sama bym kupiła dla siebie taką białą, będę wypatrywać na allegro. Póki co ja nie sprzedaję.
UsuńChyba niedokładnie się wyraziłam. Szukam raczej wełny do przędzenia, najlepiej w przyjaznej kieszeni cenie ;-)
UsuńJak znajdę źródełko to dam znać. Póki co korzystam z okazji koleżeńskich, ale Dziewczyny mają też skromne zapasy.
UsuńNigdy nie przędłam i zapewne nie będę, bo nie mam o tym zielonego pojęcia, podziwiam Twoją pracę Aniu i trud jaki w to wkładasz. Mniemam, że sprzedajesz swoje dzieło?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Marlena
Marlenko - mam oczywiście gratyfikację, ale tu trudno mówić o zarobku, raczej wyzwanie i możliwość poprzędzenia sobie na akord. Rzekłabym - usługa przyjacielska :).
UsuńNa więcej nie mam już ani siły ani czasu.
Wow, nie doceniałam Cię - bardzo przepraszam :-)
OdpowiedzUsuńSylwka - :) bo ja pracowita jestem mimo lekkiego ducha!
Usuńomatkobosko!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńAnia!!!!!!!
To Ty jeszcze do tego wszystkiego...nie tylko dla siebie to wsio robisz??????????? Jeszcze toto wysyłasz ludziom?????????????
!!!!!!!!!!!!
Czoło przy podłodze!!!!!!!!!!!!!!!!!
Monia - a podłoga oczywiście wylizana, nie? :)))))))
UsuńI jasne jest, po co kobiecie pracownia. Nie buduar, pokoik czy inne takie, ale duża, widna pracownia z podłogą łatwą w utrzymaniu.
OdpowiedzUsuńŻyczę pracowni!
I się niedługo stworzy Agatko..... strasznie opornie to idzie, mam nadzieję, że zaś za chwilę.
UsuńDlatego odpuściłam przędzenie alpaki od hodowców, dla alergika z astmą to po prostu koszmar, mam spory zapas suri i strach mnie ogarnia, tego nie można doprać brud wbity na poziomie atomów.
OdpowiedzUsuńNiestety popieram te kilka głosów, że drumek nic nie da, zanieczyszczenia roślinne trzeba ręcznie wytrzepać lub wydłubać inaczej cała ich masa dostanie się do runa podczas czesania (dotyczy to zarówno runa owiec jak i alpak).
Polecam tego bloga http://gypsyspinner.blogspot.com/ tak do pooglądania (może nawet znasz) kobieta przędzie dla zaprzyjaźnionej farmy runo alpak i owiec. Pooglądaj szczególnie te posty ze strzyży, jak zadbane i czyste jest to runo, owce w ubrankach, alpaki strzyżone na stole, runo na siatkach przebierane a nie kołtunione, całe błamy no po prostu raj dla prządki:))
Brałam kiedyś runo(owcze) od starszej Pani i tak wyglądało całe piękne i czyste ale jej owce też miały ubranka by cząstki roślinne nie zanieczyszczały włosów.
Kawał roboty mam nadzieję, że faktycznie będzie doceniony przez tych, do których te cudne motki trafią - serdeczności Karina
Karinko - wełenka będzie na sweterkach i ubrankach dla jednej rodziny. Chcą się ubrać w alpakę. Ta jest doskonale ostrzyżona, ale dość niedbale przechowana i niesortowana. Mam oczywiście całe kłęby ekstra super, ale bywa jednak brudno. Tak sobie wyobraziłam, że brudne ciuchy skręcamy i zawiązujemy w supeł i wrzucamy do pralki....pewnie za jakiś czas się dopierze :))))
UsuńNa bloga z polecenia zajrzę wieczorem, bo zaraz zmykam do pracy, dzięki!
Aniu, znowu padam do Twych stóp w podziwie. Jesteś moim ideałem pracowitości i porządku (te ziarenka piasku i cukru pod podeszwą wyczuwalne ... jakbyś była moją siostrą bliźniaczką!).
OdpowiedzUsuńNiech sie świat lepiej ma na baczności i nie zmarnuje Twojej pracy. No.
Aniu aploszko - taka porządnicka nie jestem, u mnie sajgon na okrągło ale cukier i piach na podłodze to furia u mnie murowana. Ze spaniela się piach sypie a ja na mopie jeżdżę :))) Powinnam oślepnąć, a raczej grube koturny założyć. No wyczuwam, i nie mogę, i zamiatam jak głupia.
Usuńtak sobie tu wrocilam bo przypomnialo mie sie ze moja mama miala tzn kiedys sie nosilo w kuchni "piekne" fartuchy i one byly z czegos sztucznego nylon cy cus podobnego i do nich nic nie mialo sie prawa przyczepic, moze powinnas sobie taki sprawic :) :) :)
OdpowiedzUsuńJadziu - ja bym zdechła w nylonie. Tylko jedwab wchodzi w rachubę przy alpace :)
UsuńJestem pełna podziwu dla Twoich umiejętności ... chylę nisko czoła zawsze ilekroć czytam o tym jak przędziesz....
OdpowiedzUsuńI dla mnie to cud natury - to co tworzysz swoimi łapkami z tej brudnej góry kłaków...
Koro - ja nie wiem co napisać. Wręcz mnie zawstydzasz pochwałą. Dziękuję, że widzisz staranie!
Usuń