wtorek, 15 sierpnia 2017

Kołdra wełniana

Uszyłam koło wiosny prosty top. Nazwałam go "Tosia", a dlatego, że użyłam na niego wyłącznie materiałów, które dostałam od Tosi. Skończyłam w sierpniu z racji mojego obecnie zdrowia.
U Tosi byłam z innej okazji, ale to później opiszę.

Jak wiecie trudnię się wieloma dziedzinami, między innymi osobiście piorę, czyszczę wełnę, którą kupuję po przyjaznej cenie od rolnika spod Wrocławia.
Zrobiło się tego za dużo jak na moje moce przerobowe i w związku z tym korzystam z usług Leny poznanej na FB do której wysyłam wełnę do gremplowania. Zostawiam sobie niewiele na czesanie szczotkami.

Tym razem nie bawiłam się w ratowanie wszystkiego i ok 80% wełny przeznaczyłam na wypełnienie paczłorków. Lena nie układała mi tego w roladki tylko rozczesała na małe płachty.
Opiszę teraz dokładnie cały proces i od razu pokażę wszystkie błędy, których możecie uniknąć.

Top - to proste bloki, mniej jadowite niż z lampą, ale to róż, bordo i niebieskawy kawałek z różami:


Bordowa bordiura scaliła mi te kolory


Spód to różowa bawełna, ułożyłam na niej zgręplowaną wełnę merynosa, dokładając w miejsca tak, by było jednakowo. Ułożyłam warstwę ok 3 cm.


Spikowałam agrafkami


Tu widać, jak wypukło było.



Wyszedł Panmąż z domu, to mogłam zająć największy stół w domu i przymierzyć się do pikowania.


I tu poległam. Tak grube wypełnienie nie pozwoliło na obracanie, kontrolowanie pikowania. Wyprułam.

To była wielka płachta, tak sztywna, że stała.


 Wymyśliłam taki prosty pikuś, by całość ujarzmić. Ale to i tak było ponad siły, więc podzieliłam sobie kołdrę na ćwiartki i posuwając się rzędami jakoś z trudem dałam radę.


Udało mi się przyszczypać to i owo. Nie prułam i nie łkałam.



Lamówka jest solidna, podwójna, z tyłu przyszyta ręcznie, bo ja lubię się umartwiać czasem.


Kocisko odkryło magiczny wkład w środku kołderki i do końca szycia cały czas się wylegiwał. Ja chowałam nitki, a ten spał. 
Koło kota widać jeden kwadracik zajęty na metryczkę - jest tam podpis do góry nogami "Kankanka 2017 wełna".  To też mały pech, bo dopiero przy pikowaniu zauważyłam dziurkę w materiale bordowym i zacerowałam napisem.





Tu widać góry i doliny.



Chowanie nitek to kilka godzin pracy igłą. 154 kwiatki, po dwie nitki na wierzchu i dwie na spodzie to przewleczenie 616 końcówek nici. Oczywiście jak się dało to dwie nitki na raz, ale było żmudnie. Bordiury nie liczyłam.
Cała kołdra waży 1950 gram, czyli prawie dwa kilo. Niestety - nie zważyłam ile wełny poszło.
Ma wymiary 150/200.
W całości weszła do mojej pralki, ale ja mam kiepski program prania wełny, więc włożyłam do wanny, podeptałam nogami, wypłukałam z grubsza coraz chłodniejszą wodą i na ostatnie płukania i wirowanie wrzuciłam do pralki. Wyschło błyskawicznie i wieczorem już spałam pod moją zdrowotną kołderką. Z kotem oczywiście też, bo nie daje się zwalić.

Po praniu się uleżało, włókna się nie przemieściły, kołderka znakomicie reguluje temperaturę, w związku z tym moja kołdra z Ikei powędruje na kocyki dla psów w schronisku.
Mnie pod wypełnieniem z silikonu źle spać.
Poduszki, które widać są uszyte z inletu oraz wypełnione wełną. Piorę rzadko w pralce, bo na nich mi też się łeb nie poci. Uszyję na nie powłoczki z różowej bawełny do kompletu.
Teraz kołdra jest na tyle plaskata, że można ją dać na pranie pralkowe.


Nie przewiduję odziewania paczłorkowej kołdry w jakieś powłoczki, więc uszyję jeszcze jedną dla siebie na zmianę. W szafie pojawi się więcej miejsca na szmaty :).


A teraz moje uwagi. Nigdy więcej szycia z wypełnieniem z wełny które jest położone luzem.
Nie da się tego wypikować na tradycyjnej maszynie.
Wcześniej ja swoją wełnę lekko ufilcuję w płachtę, którą potem ułożę w kanapce. Ufilcować można na mokro lub igłami - to też kawał roboty.
Przychodzi mi na myśl, by poukładać wełnę na najcieńszej flizelinie i ją przyparować stacją parową. Można ewentualnie pofastrygować cieniutką nitką do podszywania, ale to chyba najgłupszy pomysł.

Ja w każdym razie nie uważam tego eksperymentu za stracony, będą kolejne paczłorki z prawdziwą wełną w środku. Oczywiście można sobie kupić tanio wełnę z Poltopsa, ale ona jest tak przeżarta chemicznie, że nią mogłabym tylko psie posłanie wypchać. 

13 komentarzy:

  1. O ja cie!!!!
    Podziwiam samozaparcie przy pikowaniu :) A co robisz, zeby ci mole nie wlazly? Ja sie boje takich wypelnien welnianych, nawet w poduszkach pod d...e :)
    Mnie jakos pikowanie maszyna nie bardzo idzie, co prawda pikuje aktualnie (z duzymi przerwami) jeden, ale co rusz odkladam, zeby cos innego szyc :(
    Goraco pzdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, tak naprawdę to ja szyję paczłorki i od początku marzę o pikowaniu, bardzo to lubię chociaż nie wymyślam nic nowego i nie staram się. Mole u mnie nie istnieją. Zapasy włóczkowe i wełniane mam pochowane w worki próżniowe i ściśle zamykane skrzynki plastikowe. Raz na pół roku robię przegląd i przy okazji wełnę albo zamrażam albo parzę w słońcu. Odzież w szafie nie leży tylko jest noszona, a między swetrami mam mydełka, deseczki z zapachem miłym. Mole kochają rzeczy nie ruszane, w ciemnych miejscach, nieużywane.

      Usuń
  2. Ja uszyłam kołdrę z pierza przy której też jest roboty od groma ale było warto:) Z wełny nie mam choć mi się taka marzy a i wełnę byłoby od kogo kupić tylko nie ma kto wygremplować. Gratuluję pracy:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja co prawda nie szyłam, ale reanimowałam kiedyś swoją kołderkę z pierza, która się upaliła przy grzejniku elektrycznym. Połatałam jak moglam, poprałam pierze, bo cuchnęło spalenizną i po garści uzupełniałam kwadraty. Nigdy więcej :)! Zwłaszcza w domu z dywanem, firankami i normalnym życiem :).

      Usuń
    2. A boki jak zszywałaś?

      Usuń
  3. Podziwiam Cię Kankanko,sam paczłork jest trudny i pracochłonny,a pikowanie to już wyższa szkoła jazdy.Kołdra wyszła Ci piękna, bardzo ekologiczna i zdrowa.Dobrze się śpi tylko pod wełną i bawełną. Sztuczne kołdry są lżejsze,ale to to samo,co by się folią owinąć. Zdrowia i słodkich snów,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, no właśnie chciałam więcej tej natury u siebie. Nie jestem uczulona na wełnę, coś trzeba było zrobić z zapasem niekoniecznie najlepszej jakości, bo trafiły na przemiał te kawałki runa najbardziej obsypane nasionami. Narobiłabym się okrutnie to przerabiając ręcznie na miliony przędzy. A tym sposobem, jak już opracuję technologię na paczłora wepcham to w kołdry :).

      Usuń
  4. Piękna ,piękna,piękna!!!!!!!co tu więcej powiedzieć,oczarowała mnie tkanina!!!!!!serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anitko - cudnie się pod nią śpi, ale to był eksperyment, więc będę sprawdzać jak się wełna w środku zachowuje. Teraz jest uleżała i mogłabym ją wypikować, ale zrobiłabym derkę. Doszyłam dwie powłoczki w różu i jakoś wygląda :).

      Usuń
  5. O żesz, ale to trzeba mieć zdrowie! :-))) Fantastyczna kołderka, wczytuję się w instruktaż i wpatruję w fotki, i dochodzę do wniosku że nie ma siły, nie porwałabym się na takie dzieło. Chociaż z drugiej strony mam worki z wełną zgręplowaną która tylko do takich celów się nadaje. Z trzeciej strony, trochę bym się bała wrzucić do pralki, coby całości nie zniszczyć, a bez opcji prania to ja nie chcę. Z czwartej strony - moja mama ręcznie szyła kołdry z wełny, mamy nadal krosna, na których się rozpinało kanapkę. Jeden dzień zabierało mamie przepikowanie dużo grubszej kołdry drobniutkimi ściegami w wybrany wzorek. I parę godzin dodatkowo na ręczne obszycie dookoła. Tylko moc w palcach potrzebna nadludzka i sporo wprawy :-) Czyli nie spełniam warunków. Tym bardziej podziwiam Twoją pracę i dziękuję za końcowe, bardzo ciekawe uwagi.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja jest do prania na programie wełna, już się uleżała po pierwszym nożnym praniu i w tej chwili może się obracać na wszystkie strony. Też sobie nie wyobrażam kołdry bez prania ;). Następną zrobię jeszcze w inny sposób, a ponieważ ręcznie nie będę pikować, bo nie mam takiej ramy to wcześniej albo ufilcuję leciutko, albo przeprasuję z cieniuchną flizeliną. Akurat takiej flizelinki mgły nie mam więc muszę poczekać z eksperymentem. Ale wełna do spania jest genialna! :) Na pewno uszyję ciut węższą, bo to co mi wyszło to nadaje się na narzutę, a kołdra może mieć te 140 lub 130 i wystarczy na szerokość.

      Usuń
  6. Ech, nawet nie wiem co powiedzieć. Kompletnie nie potrafię pikować. to moja pięta achillesowa. Może jak następnym razem zawitam do Wrocławia i zgramy się czasowo i zdrowotnie odrobinę mnie podszkolisz ? Póki co podziwiam i zazdraszczam, tak pozytywnie bez zawziętości :-).
    Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszko - zapraszam :). Tak miło było Cię poznać. Pokażę oczywiście i podszkolę. Pikowanie to fajna zabawa.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...