wtorek, 3 kwietnia 2012

Odfilcowana tunika

Ta tunika poległa, gdy wyprałam ją omyłkowo w pralce. Zaplątała się i skurczyła.
Miała zostać spruta, lecz potraktowałam ją octem.

Przed całą procedurą miała długości 53 cm, na szerokość ino przez łeb wchodziła:



I znów mieszanka octu z wodą 1:2, tunika zmoczona, włożona do gara, podpaliłam gaz i podgrzewałam przez 35 minut do gorąca, ale nie gotowałam.
Jak ostygła na tyle, że mogłam w dłonie chwycić ponaciągałam wzdłuż i wszerz.
Kiedy jeszcze trochę ostygła, w wodzie o takiej samej temperaturze wypłukałam ocet.
Obciekło, trochę wydusiłam ręcznie, można wytupać w ręczniku i heja na Maańkę!
Nie użyłam szpilek, Maańka dała radę.




Po wyschnięciu tunika wzdłuż i wszerz ma rozmiar 36, w który to wchodzę obecnie na styk.
Wzdłuż i wszerz powiększyła się dzianina o 10 cm.



Ta tunika to 100% wełny z merynosa.
W nagrodę za powodzenie, z kłębka, który miał służyć przy przeróbce filcaka zrobię chustę do kompletu. Zaczęłam już dłubać.

Sukcesem zakończyło się też odefilcowanie swetra, który z 10 lat prałam wyłącznie w pralce i chociaż ciepły ogromnie był jak dla mnie zbyt zbity.
Teraz trwa dekorowanie, pokażę jak skończę, bo przeszedł recykling bardziej złożony.

28 komentarzy:

  1. ..widze,ze recykling tak samo wciaga ,jak robienie skarpetek lub przedzenie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tinki - i to na razie koniec z odfilcowywaniem, bo reszta w porządku :)

      Usuń
  2. I tym oto sposobem dorobisz się kilku "nowych" ciuchów :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frasiu - dokładnie! Będzie jak nowe!

      Usuń
  3. Ha, uczysz mnie kobito bardzo pożytecznego recyklingu. No, to dziękuję Ci bardzo :) Powiedz tylko, gdzie u Ciebie mogę znaleźć takie wynalazki Twoje jak motowidło, czy tamborek - te rurowe cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już znalazłam, gapa jestem !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa - w każdym blogu z blogspota, jeśli nawet nie ma szukanego hasła w tagach, na górze po lewej stronie jest wyszukiwarka. Bardzo fajny gadżet.

      Usuń
    2. Noooooo ? nie wiedziałam - znaczy dzień edukacji narodowej, dzięki :)

      Usuń
  5. No to i ja się zabiorę za pewien biały sweter, który był nieco za duży. Wyprałam go w pralce i zrobił się bardzo za mały. Nic nie tracę z tym octem, a może zyskam sweterek wiosenno-letni. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owieczko - kto nie ryzykuje ten ma problem z głowy - wywala :)
      Ale warto poćwiczyć, bo kiedyś można uratować ukochany łaszek.

      Usuń
  6. A ja wyrzuciłam tai piękny sweter, o matko, nie pomyślałam , że ocet może pomóc, na drugi(oby nie) raz będę pamiętać!!!!!!
    PS.
    Śliczny kolor ma
    Twoja tunika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolajko - zawsze można potraktować takiego straceńca jak filc, który w arkuszu całkiem nieźle kosztuje :). torebkę można uszyć....

      Usuń
  7. Świetny sposób,dotychczas słyszałam tylko o wodzie po gotowanej fasoli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marleno - ja fasolę raz przerabiałam i zdecydowanie nie pomogła.

      Usuń
  8. ja też nie znałam takiej metody.... dzięki Ci może sie kiedys przyda, bo starośc nadchodzi hi hi i coraz więcej gaf sie strzela....
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leptirku - całe życie podobno się człowiek uczy, chociaż ja leniwa jestem i mnie tylko szybkie efekty zadowalają. Jakby to miało trzy dni trwać to by mi się nie chciało!

      Usuń
  9. Gratuluję!
    Nowy ciuch zawsze się przyda, tym bardziej, że kolor ma dokładnie z nadchodzącego sezonu.
    A ja właśnie pojęłam tajnik porządnego zeszywania dzianiny na bluzce świeżo udzierganej z Delight. Rękawy właśnie dosychają, jutro się wszyją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko - no udało się, chociaż szydełkowego dziubania to mogłam się obawiać. Sweter też nieźle zyskał na urodzie, ale może podczas Wielkanocy znajdę czas by go skończyć.

      Usuń
  10. Pozdrowienia przylecialam zostawić - dziś z Grażka 1500 obgadalyśmy Ciebie dokumentnie!
    Wszystkiego dobrego i... już mnie nie ma... O, jeszcze calusek - cmok, cmok, cmok!

    OdpowiedzUsuń
  11. Eluś.... wszelki duch!!!! No pacz pani, aleś mnie zaskoczyła!!!! Cieszę się ogromnie! mam nadzieję, że ploty sympatyczne bo mi się nie czkało :))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, ja se to zapamiętam. Jak coś, to wykorzystam Twój patent.
    Ania jaki piękny wystrój bloga zrobiłaś. Kłosy zielone się kiwają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - próbuj, zawsze można pociąć.

      Usuń
  13. Nie znałam tego octowego myku, zachowuję go w pamięci na wypadek...a tuniczki szkodaby było
    Pozdrawiam już świątecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janolo - dzięki za życzenia!

      Usuń
  14. O dzięki Ci, Dobra Kobieto! Może uda mi się jedna taką rzecz odratować, do użytku przywrócić...

    OdpowiedzUsuń
  15. No to żebyś nie zaczęła specjalnie filcować i gotować sweterków, bo ta praca Cię wciąga, jak widzę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sylwko - nie mam nic więcej, faktycznie wciąga :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...