sobota, 4 czerwca 2011

Porządki z drutami

Druty mam z kilku epok i źródeł. Bardzo dużo kupionych okazyjnie.
Cenię sobie druty proste, bo na nich lepiej się robótkę mierzy w trakcie dziania i oczka wychodzą równiejsze.
Wśród drutów prostych są równe na całej długości i zmniejszające się po ok 10 cm, tych nie lubię.
Stalowe, ciężkie powędrowały dość dawno do mężowskiej szuflady z przydasiami, nie sprawdzam co z nimi robi. Może na szaszłyki wyniósł?
Te pierwsze, mamine jeszcze były bez końcówek.
Pamiętam jak je Mama dorabiała - z korka, z zatyczek do butelek, jakieś guziki nadziewała. I wyobraźcie sobie - działały!

Mam trochę drutów z plastiku, z czasów PRL z wczesnych lat osiemdziesiątych.
Kupiłam je w Kołobrzegu, gdzie całe lata spędzałam na wakacjach i znałam takie zapomniane pasmanterie.
To był kiedyś cały komplet od 2,5 do 8. Po kolei wymieniałam na aluminiowe cieńszą numerację, ale zostały od 5,5 do 8 i bardzo dobrze się sprawują. Niektóre z nich dzielnie służyły cale lata jako podpórki kwiatów w doniczkach.
Niejednokrotnie wyrzucałam, by za chwilę wyciągać z kubła. Nie do rozstania!

Lidl zaopatrzył mnie w druciki do warkoczy, ale pamiętam jak zobaczyłam po raz pierwszy taki wynalazek w lumpeksie.
Stałam i głową kiwałam - po co komu druty do warkoczy?????
Toż to lebiegi na tym zachodzie!!!!!!
Uznałam za fanaberię i zbytek. Do dziś mając prawie całą rozmiarówkę nie korzystam z tego.

Zawsze intrygowało mnie szydełko tunezyjskie, dość późno podarowała mi takie koleżanka. Ale to były czasy braków i robótka pochłaniała zbyt wiele surowca, nie zrobiłam więc nic na nim.
Może teraz przyszła pora. Na torebkę to znakomite narzędzie - da ścisłą fakturę.

No i druty do skarpet. Co kilka lat kupowane na nowo, stalowe.
Gubione i odnajdywane. Wyrzucane i chowane. Oddawane mężowi na pożarcie i odbierane. Są. Uchowały się trzy komplety i nadal na nich robię. Zdecydowanie wolę jednak te lekkie z Lidla, są na tyle chropowate, że mi oczka z nich nie lecą.

Jedynym bambusowym kompletem jest numer 8, kupiony tylko z powodu przeceny.

Druty na żyłce. Unikam.
Jednak Addiki podbiły moje serce. Mam takie tylko dwa komplety 3,5 i 6. Kiedyś wymienię wszystkie inne na Addi. Niezastąpione przy dzianiu na okrągło, no i w miejscach publicznych (kolejki, pociągi) zdecydowanie mniej naruszające wolność przestrzenną innych osób.
Tego rodzaju drutów mam mniej. Znów bardzo pochwalę lidlowskie. Uzupełniają mi rozmiary i całkiem przyzwoicie się sprawują. A kosztowały śmieszne pieniądze.
Najdroższe z okrąglaków mam drewniane, rozm 10. Tylko dlatego najdroższe, bo kupione w najdroższej pasmanterii świata na Kołłątaja.
W roku bodaj 2008 pilnie potrzebowałam okrągłych grubych drutów, nie miałam czasu, najbliżej mi do nich było.
Pan sprzedał piękny komplet, pod jego ceną w domu odkryłam cenę w markach niemieckich z NRD, a w robocie, że jedna z końcówek jest uszkodzona. Pęknięta i haczy.
Cena w markach była niepoważna, natomiast chyba lata leżakowania w Polsce dała mu prawo do wymnożenia tych marek przez całe lata jak procent w banku.
Da się na nich robić, pod warunkiem, że tylko na okrągło i odpowiednią końcówką, tą dobrą przerabiamy :)))
Mimo oczywistości do reklamacji nie miałam siły iść i patrzeć już na obsługę.

Druty proste całe lata przechowywałam w pojemniku po winie z wiórów drewnianych, jednak czas zrobił swoje i musiałam na szybko inaczej je pochować.
Wśród materiałów od Dobrej Wróżki dostałam kilka bieżników, jeden z nich był serwetą, której należało tylko jeden bok podwinąć. Postanowiłam pochować tam druty. Wykorzystałam resztki gum za krótkich do wszycia w pas i tasiemkę dobraną kolorem.
Gumka trzyma, a krzywe ściegi to ostatnie podrygi mojej maszyny przed naprawą. Kolor gumek nie przeszkadza nikomu :)
Na Święta druty były już spakowane i jakoś to wygląda. To cały mój zbiór.



Miałam szyć specjalny pokrowiec z ocieplinką na spód, z zaokrąglonym kształtem u góry, z zakładką. Ale uznałam, że jak już z nudów po suficie będę łazić to sobie taki uszyję.
Póki co szkoda czasu na pierdoły.
Okrąglaki trzymam razem z agrafkami i markerami w pojemniku po cukierkach na wagę.
Całe przeźroczyste, można myć w zmywarce :), grzać w mikrofali :) no i kosztowało mało nawet z tymi słodyczami!


Ps. A się nagadałam jak potłuczona..... wybaczam brak sił do czytania całości, gorąc był dziś u nas.

52 komentarze:

  1. Się też zbieram do zrobienia takiego opakowanka na druty. Ale jakoś mi pod górkę i pod wiatr!
    Takich żyłkowych drutów już nie mam (było ich od cholery właśnie kupowanych w NRD), ale kocica je zwalczała skutecznie i wszystkie żyłki zmemłała :-DD
    Te Lidlowe sprzęty robótkowe są bardzo fajne - mam te druty do warkoczy, a i szydełka są też spoko - nie ślizgają się się i jednocześnie nie haczą.

    OdpowiedzUsuń
  2. O mamo jaki wspaniały organizer do drutów. Bomba ! a opis to już rewelacja !

    OdpowiedzUsuń
  3. Druty do warkoczy = lebiegi na zachodzie!!!
    Zgadzam się!
    No chyba że warkocz z 20 oczek - to już rozumiem.
    Ale często wydaje mi się, że wiele rzeczy pokazywanych na raverly jako hiper super wynalazki to my mamy... w małym palcu:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ata - bo te dzisiejsze to chyba same już robią. Tylko takie troglodyty jak ja mają TAKI zestaw :))))

    Anuś- wymyśliłam go, aby nie kupić ani nitki i trochę zużyć to co w domu czeka zbunkrowane na sądny dzień. I jak najmniej się narobić oczywiście :))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja dla odmiany robię tylko na drutach z żyłką - od tych prostych bolą mnie dłonie. Proste druty, które zostały z dawnych czasów wykorzystuję do blokowania chust :). A addiki kocham i mam ich już całkiem sporo - od 2,5 do 5,5. Niektóre rozmiary nawet w dwóch egzemplarzach, z różną długością żyłki :). Mam też kilka par bambusowych drutów w dużych rozmiarach - rzadko ich używam, a były dużo tańsze od metalowych odpowiedników :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Dorotko, jak ja nie raz czytam o jakimś epokowym odkryciu, np dziania na okrągłych drutach rękawów to szczerze mi uśmiech wyrasta od ucha do ucha!

    Jedynie markery były dla mnie nowością, bo znałam tylko sposób z nitką. Co też było markerem.

    Ale co innego sposoby dziergania - tu dużo nieznanego odkryłam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Frasiu jak zaczynałam przygodę z drutami to lewy drut trzymałam pionowo, zaparty w biodro i prawym drutem "obrabiałam" :)))) nie było osoby, która by się nie zdziwiła. Ale te druty były koszmarnie ciężkie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś i moje wszystkie druty będą addikami! tak sobie wymyśliłam i tej wersji będę się trzymać!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ rzecz jasna - nie krytykuję w czambuł!
    Jeno wartość swą trza znać i umiejętności takoż - szczególnie z tych czasów, kiedy na półkach były tylko ludwik i ocet! Pamiętasz?:)
    Wtedy umiejętność dziergania była bezcenna i ratowała życie.
    Dziś może należeć do działu "hobby":)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja kocham Knittki - przedkładam nad addiki:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tylko włóczek też nie było..... zerówka się trafiała lub pięcioskładnikowa (znacie?)
    Do dziś chomiki z tamtych lat hurtowo sprzedają na placykach wykupione w tych latach wełny z wełną. i niestety z molami.

    OdpowiedzUsuń
  12. Knitków nie miałam w ręku. To może lepiej, bo co sobie dobry nastrój ich brakiem zakłócić?

    OdpowiedzUsuń
  13. A tak swoją drogą to jak się robi warkocze bez dodatkowego druga? Ja muszę mieć drut pomocniczy, ewentualnie większą agrafkę lub w ostateczności nawet wykałaczkę, bo bez takiej pomocy nie potrafię :(.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oczywiście "druta" miało być! A knittki też bardzo lubię, ale na razie mam tylko dwie pary :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Frasiu - większe oczywiście musisz zrobić z pomocą, ale te do 3-4 oczek w zależności od grubości włóczki robi się bez pomocnika. Wszystko zależy od grubości włóczki i ilości oczek.

    OdpowiedzUsuń
  16. mijasz np trzy oczka i przerabiasz kolejne trzy, potem te pominięte.

    OdpowiedzUsuń
  17. Gorąc był, ale bardzo logicznie o drutach napisałaś. i dobrze ,że zdjęcie swoich drutków zrobiłaś, przekonałam się,że nie tylko ja druty zginam, chyba że to było złudzenie optyczne;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Anonimowy4/6/11 23:00

    Doszytałam do końca... fajnie napisane... merytorycznie się nie wypowiadam... bo sie nie znam;)
    A pokrowczyk prześliczny, zreszta jak wszystko w Twoim, Aniu wykonaniu:) pozdrawiam Millu

    PS. wciąż się nie mogę komentnąć jako Ja;( wylogowuje mnie przy kazdej próbie...

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę to kiedyś wypróbować :).

    OdpowiedzUsuń
  20. Basiu, te pośrodku różowe są proste, te obok zielone krzywe w łuk, ale najbardziej zmasakrowane są różowe nr 2 po lewej stronie. Reszta jest prosta.
    Druty potrafią się same wygiąć pod wpływem dziania i pracy naszych dłoni co czyni je tymi najlepszymi :))))

    Millu, a jaką masz przeglądarkę? Podobno mozilla i firefox ma chody, a reszta ma jakiś problem.

    OdpowiedzUsuń
  21. Frasiu - na początek dwa x dwa, potem trzy x trzy. Do takich to nie wyjmuj wykałaczek, chociaż one lepsze niż te zakrzywione do warkoczy.

    OdpowiedzUsuń
  22. Też plastikowe druty z peerelu podpierają mi kwiatka :D takie czerwone, z tycimi łebkami :)

    OdpowiedzUsuń
  23. No proszę, nie byłam wyjątkiem! Fajnie Agatko, że mamy takie wszechstronne druty!Widzisz w tej roli addiki lub knitki :))))

    OdpowiedzUsuń
  24. Anonimowy5/6/11 07:29

    Do warkoczy żadnych pomocników też nie używam, warkocze robię w powietrzu, nawet te 8x8, nic nie spada.
    A ja robię tylko na żyłce, prostych się już dawno pozbyłam (oprócz skarpetkowych) trochę żałuję bo miałabym do blokowania chust. Dostałam w prezencie KP i niestety mam niemiłe niespodzianki z KnitPro, drut w połączeniu z żyłką haczył, mąż naprawił, jeszcze jeden jest taki haczący przy gwincie i urwała mi się żyłka przy metalowej końcówce, wprawdzie w e-dziewiarce dostałam w zamian nową żyłkę ale sama firma leci już na skróty. Kilka drutów już wygięłam w łuk, mimo, że krótkie. Z kolei koleżanka ma problemy z addikami. Kupione w Niemczech bo było taniej ale nie są idealnie gładkie, haczą w miejscu skręcania druta. Nie robi na nich, nie lubi ich, kupiła KP. Ostatnio czytam, że druty HiyHiya są rewelacyjne, bardziej okrągłe czubki, super żyłka i ekstra wykonane.
    Moje KP w większości leżyą odłogiem, często są za śliskie i czubki mają jednak dość ostre. Najbardziej lubię te z lidla, drut jest dość długi więc wygodny do trzymania i czubki są najlepsze, nawet na żyłkę nie narzekam, wiszą blisko kaloryfera to i żyłka jest miękka.
    Ja mam to samo co Milu z komentowaniem. kryniafu

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie dawno odkryłam czego mi brakuje w drutach na żyłce- równych oczek ;)) Długie lata nie wyobrażałam sobie robienia na innych niż proste i to te bez końcówek. Zawijałam na nich gumki recepturki,albo nabijałam korki jak Twoja Mama. Potem kupowałam z kuleczkami.Tych z żyłką używam chyba z lenistwa głównie. Zawinę i odkładam robótkę. Proste trzeba było na coś nabić i pilnować,żeby nikt niepowołany na jeża nie wlazł. Ehh sentyment ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kankanko, jak tak sobie czytam, to przypomina mi się moja Mamusia - ona też zatykała te końcówki drutów korkiem od wina lub plastikowymi od butelek szklanych. I również trzymała lewy drut na nodze, co dziwiło wszystkich naokoło ;-)
    Zbiór drutów super no i ten pokrowczyk uroczy. Z szydełkiem tunezyjskim miałam do czynienia parę razy -super się robi i rzeczywiście dzianina wychodzi gęsta, dosyć sztywna, świetnie nadająca się na torby.
    A jakiś czas temu zrobiłam Szymkowi kocyk na afganie, tylko przed zrobieniem zdjęcia gdzieś go ukryłam i za nic nie mogę go znaleźć - jak kamień w wodę. Normalnie nie do uwierzenia, ale to cała ja ;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Krysiu - ja sama miałam problem z logowaniem, coś widać grzebią dalej nasi bogowie od blogów. Przetrwamy!
    Co do Hiya - nie staram się marzyć o takich :)))
    Lidl uszczęśliwia i co ja tam na wyżyny się będę szarpać ;)))))
    Swoje też powieszę w zimie na kaloryferze, zobaczę jak się sprawują. Do koronek i ażurów zdecydowanie muszą być ostre, do zwykłego pończoszniczego lepsze okrągłe końcówki. Tak samo nie lubię za krótkich i wygiętych fabrycznie drutów na żyłce, brakuje mi przeciwwagi.


    Laura - ty szczylu, skąd Ty takie druty pamiętasz jak Cię na świecie nie było?????


    Sylwko - szukaj tego kocyka!!!! Rzuć okiem na pranie, może wisieć na "oku" a Ty go nie widzisz.
    A - i zajrzyj pod taborety - ja tak kiedyś bluzkę zgubiłam i udało mi się wysprzątać cały dom z odsuwaniem wyra i trzepaniem dywanu zanim odkryłam zgubę :))) Bratnia dusza, normalnie :)))

    OdpowiedzUsuń
  28. Co mi tu od szczyli??? Nie tylko pamiętam,posiadam nadal :)) I wbrew pozorom w wieku niemowlęcym jeszcze nie dziergałam :P

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja też zbieram antyki. Ale nie masz wręcz prawa znać takich drutów dziecko moje :)))
    No nawet w przedszkolnym wieku to już musiałaś mieć dostęp do drutów z zatyczkami słonko. Chyba, że dziedziczyłaś :))))))

    OdpowiedzUsuń
  30. Bo mnie zdenerwujesz na poważnie. Aluminiowe cholery do tego. Takie raczej nie polerowane. Kupione przy placu Na Stawach przy okazji zakupu włóczki tzw. zerówki :)))) Pamięta ktoś taką? Za cholerę sobie składu nie przypomnę,ale nawet fajne toto było. Lat miałam ok. dziesięciu. Zaraziła mnie Ciocia,kobieta z talentem nieprawdopodobnym,, wychowywana jak panienka z dobrego domu. Grała na pianinie,haftowała,szyła i dziergała jak szatan. To Jej zawdzięczam swoją pasję. A właśnie! Ciekawe by było poznać drogi jakimi podążały dzisiejsze pasjonatki robótek ręcznych. Skąd się to komu wzięło,od czego zaczęło itp. To byłby pierwszy blogowy łańcuszek który miałby sens ;))))

    OdpowiedzUsuń
  31. No to nie wiesz co to stal!!!! Drut wagi pudzianowskiej! Aluminiowe pamiętam, chyba wtedy braki były w hutach :)))))
    Zerówkę mam z tamtych lat! jest debeściarska w mydlanych kolorach do zafarbowania ją przeznaczyłam. Na luźny strój piękna sprawa, gorzej - ja kiedyś sobie strój do kąpieli zrobiłam!!!!!! Gaci szukało pół mojej grupy sanatoryjnej, stanik znalazł się sam w okolicach tyłka! Miałam ze 13 lat.....


    Laura super pomysł! Zaczynaj! ja się dołożę. Mamy co wspominać.

    OdpowiedzUsuń
  32. Zdaje się ,że stalowe (znalazłam ze złości) wyślę Ci jutro pocztą :P

    OdpowiedzUsuń
  33. Ty się nie wygłupiaj!! Nie ślij!!!!! Plizz!!!!
    Do blokowania nie mam za dużo chust! Na stalowych to ja już nie dam rady, za cienkam.
    W te aluminiowe wierzę bez gadania, tylko mi Twa młodość nie idzie w parze z moimi wspomnieniami!

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja mam szczątkową ilość stali i aluminium, ale ciepnę do kosza już niedługo, bo mi przeszkadzają.
    A lidlowych nie widziałam jeszcze, muszę namierzyć.
    HiyaHiya ludziska chwalą, ale ja się na mercedesy nie będę rzucać:) w KP raz urwała mi się żyłka w miejscu łączenia z drutem, działo się, nie powiem i raz też nie mogłam dokręcić drutu do końca - gwintowanie drutu było krótsze niż gwintowanie tej końcówki przy żyłce. Nie pasowało. Addiki też lubię, mam sporo, ale mam jednolite, bez możliwości łączenia. A ta możliwość łączenia jest debeściarska - no i skoro mam już cały zestaw KP to tychże samych addików nie będę kupować. Rzekłam!

    OdpowiedzUsuń
  35. a wogóle to nikt mi nie powie...najwięcej robótek wydziergałam na prostych i bambusach z żyłką. Chyba więcej frajdy z jeżdżenia trabantem niż mercedesem mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Bo na tym też urok naszego hobby polega, żeby utyrać się. Ostrzyc barana, uprać, ufarbować, uczesać, uprząść i udziergać na unikalnych (grupa 7u normalnie). Siódemka podobno szczęśliwa :))))

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja też takie mam chociaż na prostych przestałam dziergać jak dostałam pierwsze piekne niemieckie od teściowej. Normalnie szał ciał i uprzęży! Jednak najwięcej mam plastikowych,których nie wyrzucam z sentymentu. Chociaż zgadzam sie z Laurą co do tych równych oczek. A Ty też robiłaś swetry i prułaś, zeby znowu z tej samej włóczki zrobic następny model? Ja mam nawet zdjęcia na których mam z tej samej włóczki trzy różne swetry. Ech wspomnienia. A z tym łańcuszkiem to Laura świetny pomysł podsunęła. Uściski.
    P.S. Najbardziej rozbawiło mnie zdanie o Twojej rzekomej nudzie w przyszłości- raczej bym na to liczyła w Twoim wypadku.

    OdpowiedzUsuń
  38. A w ogóle to Laurkę od szczyli to już nie wypada, wszak to prawie-rycząca-czterdziestka, Anuś! Zatem szacun i pokłony i witamy w Klubie Starszych Pań, Laurko! Gdzież bym śmiała Ciebie od szczyli - no gdzież bym!
    (Kankanko - nawracaj się czem prędzej, ja Ciebie mówię - Laurka to już stateczna matrona:D:D:D)

    OdpowiedzUsuń
  39. Edi-bk - do dziś tak mam, przerabiam wkoło Macieju. Recycling. Teraz jednak częściej wyroby dłużej noszalne bo staranniej robię. A poza tym klasykę więc na długo wystarcza. na szczęście za szybko nie wyrastam.
    mam nadzieję kiedyś przeżyć taki stan - NUDA. To musi być fascynujące. Ileż wtedy czasu na nowe roboty!

    Dorotko - jasne, że matrona. Zna druty z epoki to co ja się z nią kłócić będę o wiek! Niech ma!
    Ale dalej twierdzę, że w tej grupie przedszkolnej nieźle dzieci szkolili!

    OdpowiedzUsuń
  40. Zauważyłam, że ostatnio pisuję gramatycznie wysublimowane komentarze - to chyba kwestia godziny, o której siadam do czytania "całego internetu".. dziś wcześniej, może będzie lepiej ;)

    Mam i plastiki i aluminiowe i stalowe, czy jakieś inne, ale ciężkie jak cholera - ostatnio chwyciłam takie proste trójki, bo tylko te były wolne i wymiękłam! normalnie wylatywały mi z ręki i żywe oczka zostawały same!
    i takie z korkami na końcach oczywiście też posiadam :)

    Z nowych - tak samo miło dzierga mi się na addikach jak i najtańszych zwykłych; no dobra, żyłka addi fajniejsza jest, ale zmasakrowałam ją równie szybko jak każdą inną :/ KP jak nie dostanę w prezencie, to sama sobie nie kupię :P

    OdpowiedzUsuń
  41. Agatko - bo złej baletnicy.... a my możemy nawet na kijkach szaszłykowych robić! :)

    Cieszę się, że nie jestem osamotniona w posiadaniu raczej mizernych drutów nie z najwyższej półki, bo do tej pory rzadko ktoś się szczycił drutami z epoki minionej. To świetnie, że coraz więcej dziergających Pań ma najlepsze druty, dzięki Nim mamy przynajmniej wyobrażenie jak miła musi być na nich praca. To poszerza horyzonty nawet w tak wąskiej dziedzinie. Równocześnie widzę, że i na skromnych powstają u Was dzieła cudne. Wszystko więc zależy od fantazji, samozaparcia i szukania zadowolenia z tego co się ma.
    I nie ma powodu by czuć się gorszymi.
    Każdej dziergającej życzę jednak posiadania najlepszych drucików! Pozdrawiam chłodno przy tej pogodzie!

    OdpowiedzUsuń
  42. a ja to wszystko poczytałam i może kiedyś napiszę o moich fobiach na temat drutów (to świr w innym kierunku), jak na razie życzę wszystkich drutów dopasowanych do potrzeb :))

    OdpowiedzUsuń
  43. E-wełenko - już mnie zaintrygowało! Napisz koniecznie o tej fobii.

    OdpowiedzUsuń
  44. ale świetny pomysł z tym futerałem na druty. Opatentowałaś? Czy też mogę skorzystać? :)))

    OdpowiedzUsuń
  45. Olento miła to stary przepis, nie wymyśliłam go tylko oparłam swój projekt na minimum i łatwiźnie :)
    Szyj, zrób coś bardziej pracowitego. Ja nie miałam czasu więc to0 przepis dla leniwych.

    W tych porządnych są przeszyte tuneliki i klapka chroniąca górę drutów, u mnie tylko gumki, ale się sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ale dyskurs się zrobił.
    Mam druciane zbiory i ja, kilka par babcinych, przedwojennych, aluminiowych Inoxów z maluśkimi główkami okręconymi na grubo nićmi i kordonkami. babcia wszystko robiła na kochanych 2.5.
    Zbiory prostych aluminiowych służą do blokowania. Druty stalowe z Obi mogą jednak skorodować i co by było z białym szaliczkiem?
    Miłością wielką darzę addiki zwykłe, bez łączeń. mam prawie całą rozmiarówkę i kilka par do koronek. Są super. Zestaw Lego z KP też mam, ale raczej do zadań krótkich i niewymagających. jak sobie wyobrażę, że to się rozkręci i cały ażur zleci, to wolę nie.
    Druty proste u babci podpierały kwiatki, a jakże - często były do kwiatka jakąś upiorną wstążeczką przywiązane. Trzymam je w puszcze metalowej od wódki Bols i tak jest dobrze. A Addi razem z licznikami, markerami, miarkami i agrafkami siedzą w pięknym pudle od cygar. KP mają swój futerał i tak ma być.
    A do skarpet najlepsze są bambusowe Clover - lekkie, akurat chropowate i nie uciekają i wszystkie kombinacje się nimi da zrobić. Stare komplety babci stalowych skarpetkowych bez litości wywaliłam, szarpały włóczkę, kłuły w palce, błe.
    I mam jeszcze ogromny kłąb starych drutów na żyłce od Alicji. Co trzeba wywaliłam, a reszta bywa przydatna. Bo tam są bardzo różne długości! Te mieszkają w foliowym worze bardzo wielkim. Trzeba to będzie kiedyś oddać na złom.

    OdpowiedzUsuń
  47. No to Agatko masz tak samo wielki przekrój przez epoki. Ja próbowałam też te moje proste w puszcze ukryć, ale wszystkie one mniejsze ciut ciut i wieczka nie można zamknąć.
    Wywaliłam wszystkie te bez końcówek 2, 2.5. Nie dla mnie ta numeracja!

    Addiki póki co (żyłkowe) będę zbierać!

    A jak spotkam na targowisku różności zestaw nieodzowny i niezbędny czyli garść drutów związanych gumką za złotówkę to możecie w ciemno wierzyć - że kupię! A co. Może znów kwiatki będę hodować?

    OdpowiedzUsuń
  48. Też mam pełno drutów. Proste trzymam , przewiązane gumka , w szufladzie.Mam ich ze trzy razy tyle co Ty- tylko te porządne, zagraniczne. Miałam farta i w czasach komuny dostawałam z Holandii druty. Ale jak poznałam druty na żyłce to je pokochałam i tylko na nich robię. Trzymam je w pudelku po butach w oryginalnych opakowaniach KP. Ciągle mam w planach ładnie ozdobić pudełko i uszyć pokrowiec dla prostych. Tylko czy zdążę?Twój pokrowiec bardzo mi się podoba. Wpis ciekawy , taki jak cały blog.

    OdpowiedzUsuń
  49. Krysiu - Ty szczęściaro! To się nie musiałaś nakląć przy łapaniu lub zahaczaniu oczek!
    Gdyby mi się moje pudełko dotychczasowe nie rozwaliło, to druty by dalej tkwiły w opakowaniu po winie. Jak nie masz nic innego do roboty to ozdabiaj, ale dziergające przecież namiętnie kobiety czasu nie mają, i ja to najbardziej rozumiem!
    W pudełku po butach im może jest najlepiej na świecie, a jeszcze jak masz gdzie schować pudełko to nie trać czasu na duperele :)))
    Serdeczności posyłam!

    OdpowiedzUsuń
  50. Fajne to etui Ci wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Violuś - na razie kupy się trzyma i innego szyć nie będę, sprawdza się

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...