poniedziałek, 13 grudnia 2010

Przyjemności


To co lubię, to co się u mnie niedługo będzie kręcić pochodzi ze Sklepu Kaszmir.

Właśnie dokupiłam BFL i merino 18, pozostałe zakupiłam ciut wcześniej.
Unurzałam się w nich łapami po łokcie.
BFL jest miękki, delikatny, włos długi - strach będzie go farbować. A szetland ma coś czego żadna inna czesanka nie ma. Pachnie owcą!!!!
Od razu przyznam, że kiedy zobaczyłam jak Laura wzięła go na kołowrotek to tak Jej marudziłam, tak nękałam, tak żyć nie dawałam, że Dobra Kobieta odsprzedała swój prywatny zapas. Dzięki!!!!! Niech Ci Bozia.....
To jest cudowne poczuć zapach wełny. Oczywiście, jest to przyjemny niuans czystego włosia. Gdzieś ta moja tęsknota za naturalizmem ma ujście!

Alpaka z jedwabiem - strach ruszać, chyba trumienna będzie do macania i nurzania. Nie miałam takich skarbów. Boję się tego.
Merino 18 chyba jako pierwsze pójdzie na kołowrotek, bo już jakąś znajomość merynosa mam.
Korciły kolorowe czesanki, zwłaszcza Tranquil, ale muszę się trochę ujarzmić i poskromić.

Takie to moje przyjemności.
To wszystko jako robótki w następnym roku.
Teraz bowiem maszyna furkoce, szyją się poduszki dla dzieci, kołderki, inne drobiazgi. Dobry mąż pozwolił na sajgon i śpieszę się z robotą.

29 komentarzy:

  1. Mmmm - jak to pięknie brzmi: merino, BFL, alpaka z jedwabiem. Czesanek co prawda nie macałam, ale macałam gotowe włóczki i przyznaję - cudowne w dotyku. Alpakę z jedwabiem mam akurat na drutach i muszę przyznać, że z tak delikatnej i miękkiej włóczki jeszcze nie dziergałam. Jestem ogromnie ciekawa jakie cuda uprzędziesz z tych czesanek :).
    Miłego szycia - w ferworze pracy nie zapomnij obfocić gotowych dzieł bo baaaardzo jestem ich ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powinnam milczeć, bo na przędzeniu się nie znam i tak na 99,99% nie poznam, ale te nazwy! Alpaka z jedwabiem, rety, merino... mhm...

    OdpowiedzUsuń
  3. Lilko - tak w skali mojego luksusu to:
    1. alpaka z jedwabiem
    2. Bfl
    3. shetland
    4. merino

    Subiektywne bardzo. A merino bardzo miłe tylko, że już merino miałam na kołowrotku. Szetland zyskał naturalnością. Bo pachnie!

    Ja to też w rękach mam po raz pierwszy i mam nadzieję, ze nie ostatni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Frasiu - bardzo się boję. To rzadkie czesanki. Ale kuszą. Gdyby nie inne zaległości już by furczało. Przedtem o kolorach muszę pomyśleć, bo będą farbowane. Mają być. Podobają mi się takie naturalne jednak.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ehhh... Gdybym umiała się posługiwać kołowrotkiem, to też bym poszalała u Laury...
    Nic to! Gotwe włóczki też ma spoko!

    OdpowiedzUsuń
  6. Co to znaczy kurna spoko???? Ata,się narażasz jak Najwyższego kocham!

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu, co byś nie robiła to na kołowrotku dla mnie wszystko wiedza tajemna. Czarownicą jesteś wiesz? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Czarnego kota Behemota mam! Miotłę też! Kankankową spódnicę też! Zapaskę jeszcze muszę dorobić i jako żywa Heksa!

    OdpowiedzUsuń
  9. Spoko znaczy kul end trendi! Czyli WYCZESANE! I uprzędzone ;-D

    OdpowiedzUsuń
  10. Może się kiedyś odważę na jakieś farbowanie? Ale to raczej nie zimą, bo zimą jestem w stanie połowicznej hibernacji,zwłaszcza umysłu.Na razie przymierzam się do zakupu czegoś na śpiworek dla maluszka. A ponieważ będzie to często prane i powinno stosunkowo szybko schnąć, to muszę chyba kupić akryl.A co Twych lęków- dasz radę, jestem pewna.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  11. nęcisz tymi wełenkami. uwielbiam naturalne dzianiny.
    tyle,że ja na prząśniczkę to ja się chyba nie nadaję.
    podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ożesz, będzie się ciągnęło i przędło, będzie! Ja tego JESZCZE nie umiem i może nigdy, ale mnie się ta zabawa bardzo widzi, a kołowrotki podobają coraz bardziej:)
    Czy dasz radę? Jakieś wątpliwości w ogóle masz, no wiesz! W końcu Laura i inni ten tego nooo... uczysz się od najlepszych:)
    Prządź i rządź!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ to musi być miękkie!
    Pokażesz szycie?:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Anabell - lato faktycznie lepsze do farbowania, bo kolory widać! Ale ja cały rok w farbach siedzę, zimą częściej materiały farbuję. Są akryle dla dzieci, wyjątkowo mięciutkie (Baby), myślę, że znajdziesz sliczny kolorek. Tylko musi szybko schnąć, bo akryl lubi wonieć stęchlizną jak za długo się moczy.

    Olenta - jeszcze i na Ciebie padnie, się nbie zarzekaj :)))))

    Dorothea - nooo, i będę sobie człapiejem stukać, a mężczyzna życia będzie patrzył z uwielbieniem, bo jak robię na drutach to się izoluję, a jak kręcę to jestem nawet mile rozmowna.
    Nawet nie obawa przed przędzeniem - tylko czy ja tego skarbu nie spapram np kolorem nietrafionym, farbowaniem etc...
    Ale w końcu z dobrego sklepu, to wiem, że produkty doskonałe!

    Ann - szyciowo będzie niedługo, bo sto na raz szyję a lubię pokazywać ukończone, zresztą chociaż szyję całość i tak podzielę na serie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, Anka, podziwiam i wełenki własnej roboty i wyroby z tychże, cuda robisz i tyle. Ja lubię wełenki mięciutkie jak kaczuszka i przytulaśne, ale ... ubierać. Szal se dziergam i tak myślę, że za jakieś trzy lata będę mogła się nim otulać :).

    OdpowiedzUsuń
  16. Ty mówisz, że jak drucisz to Ci się szczęka zwiera, a jak kręcisz to się rozwiera? A Twój-ci-on uwielbia, jak gadasz? Chyba kosmita Ci się trafił!
    Ale coś w tym jest, powiem Ci. Jak dziergolę to rzeczywiście mniej kłapię albo i wcale. I czasem padają zarzuty w temacie izolacji stosowanej:)
    Ciekawam bardzo miny mój-ci-onego, gdybym tak se kołowrotka do chałupy przytachała... Chyba by zszedł na zawał, zanim by się z rzeczonym oswoił i korzyści z kłapania paszczą docenił:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dorotheo - dokładnie tak!
    I jeszcze mam opanowane szczere wejrzenie niewidzące i odzywki (taak?, no proszę, ojoj) nierozumiejace, do tego jak dodam uśmiech nr 2 albo 3 to masz moją introwersję na dłoni. I szczęście w domu!!!!
    Nie analizuję, nie złorzeczę, nie zaprzeczam - cud żona! Ale czasem i on się kapnie, że lecę w kulki i zadaje pytania na inteligencję typu data bitwy pod Płowcami?
    Jak czytam książkę, to też proszę, żeby wyłączył telewizję bo książki nie słyszę. Lubię ciszę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ło matko, rżę:)
    Ja swoją emigrację drutową przypłaciłam... blokadą telefonu:)

    Mój-ci-on chciał pomóc, bo mi dźwięk w telefonie padł. O coś mię pytał, coś odpowiedziałam, nie pytaj, co, bo nie wiem! A on o PIN pytał! Podobnież rzekłam, że nie używam. Mój-ci-on przytomny człek, wpisał jakiś PIN trzykrotnie no i dziś to ja mam telefon PUKnięty, PUKA nijak odnaleźć nie mogę, cała sieć na nogi postawiona i kod abonencki mi zmieniają!

    Telefon nadal nie działa, a wszystko przez jedno głupie mruknięcie... w trakcie dziergania. No pojmujesz Ty?

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też lubię ciszę:)))

    OdpowiedzUsuń
  20. No widzisz. Niech się nauczą, że jak baba dzierga to ma całą ludzkość w głowie, zbawia świat, ratuje planety...... a tu pin-puk, puk!

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj, zbawia i ratuje i łzy ociera i w ogóle i w szczególe. A ten takie pytania zadaje!
    A potem i pin i puk, na dokładkę.
    Jutro powinno być dobrze, jest nadzieja, że odblokują:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uśmiałam się z samego rana :)). Widzę, że nie tylko ja nie toleruję gdy ktoś mi przeszkadza przy dzierganiu - szczególnie ażurów! Różne mruknięcia też mam opanowane, przy usilniejszych próbach nawiązania konwersacji zaczynam liczyć na głos oczka ;). A już zupełnie niedopuszczalne jest, abym porzuciła druty w trakcie przerabiania rządka - muszę dojść do końca i już, reszta świata może poczekać ;))

    OdpowiedzUsuń
  23. jednym słowem dziergające, to zołzy hahahahah

    OdpowiedzUsuń
  24. Frasiu - sama widzisz, jakie druty są skomplikowane, to nie zajęcie dla zwykłych bab! Inna się rozkojarzy, obiadu nie spali, odpowie rzeczowo i też udzierga - ale za to nie wplecie tych swoich przemyśleń w oczka. Świat poczeka!

    Olento - no nie da się ukryć!

    Irenko- cieszy mnie Twoje dzierganie, nawet jak długo potrwa to będzie najpiękniejszy - bo własny szal, jedyny i najdroższy!

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj, tyle czasu szukam alapków do filcowania. Dobrze, że przeczytałam u Ciebie o mieszance wełny alpaków z jedwabiem. Musze sobie kupić i wreszcie wypróbować, jak to sie filcuje, i czy "gryzie" przy noszeniu.

    OdpowiedzUsuń
  26. W dotyku to największa miękkość.

    OdpowiedzUsuń
  27. zazdroszcze tej kolowrotkowej umiejetnosci ,ale nie mozna umiec wszystkiego a moze mozna tylko czasu niet, a czemu musisz farbowac a nie moze byc w takim kolorze ?

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie muszę, ale mogę! Zastanawiam się, decyzja niepodjęta, kuszą barwy chociaż same włókna zachwycają.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...