Syn robi zakupy. Proste i nieskomplikowane. Myli zieloną pietruszkę z koperkiem i na odwrót. Kupuje cuda rozmaite.
Niedawno ojciec wysyła synka do marketu w pobliżu i mówi bardzo spokojnie, długo i dokładnie:
- Kup Synu ze trzy pietruszki, białe, o ładnym kształcie, podłużne, aby można je było bez strat obrać!
Syn zasuwa.
Po dłuższej chwili dzwoni z komórki:
- Tato, a mogą być okrągłe?
Okrągłe pietruszki??? Jakieś nowe dyrektywy Unii???? - tatowy wzrok szukał u mnie pomocy...daremno!
Po chwili klepie się w czoło i mówi spokojnym głosem do słuchawki:
- Syneczku, a na górze powinien być napis, weź przeczytaj mi co tam napisali!
- SELER!
Ps. To tak odnośnie odkrycia z fizyki :)))
Witajcie wakacje!
:)))) Świetne! Właśnie przypomniało mi się, jak kiedyś wracając z zakupów szłam przez chwilę za facetem rozmawiającym przez komórkę. W pewnej chwili usłyszałam jak pyta: "a jak wygląda pietruszka?", a wkrótce potem: "aaa, to taka biała marchewka!" :)). Zaraz zapytałam syna, który był wtedy ze mną, czy wie jak wygląda pietruszka, bo jak wyglada marchewka to wiedział na pewno ;)).
OdpowiedzUsuńTeż się cieszę, że wreszcie wakacje - jeden stres z głowy ;)).
Miłego dnia!
Upatruję w tym niedociągnięć szkolnych :), musiał opuścić zajęcia w przedszkolu, gdy dzieci malują, rysują, wyklejają dary jesieni :)))
UsuńFacet to skomplikowana maszyna! Zadziwiająca bardzo!
Anuś, osobiście znam kilka osób, zwłaszcza płci męskiej, które choć naprawdę wykształcone, wyedukowane również w językach obcych i bywałe w świecie , zupełnie nie są w stanie odróżnić selera od pora. Mój ślubny to gatunek, który nie jada w stanie surowym cebuli i pora. Ostatnio robił zakupy i miał polecenie, by kupić dla siebie jakąś surówkę, oczywiście taką bez cebuli lub pora, więc radziłam by kupił selerową. Wrócił do domu, zaglądam do siatki i zaczynam ryczeć ze śmiechu , bo tam tkwi pudełko z surówką z pora. Pytam się więc co go napadło, a on na to, że konsultował się ze sprzedawczynią, a ona mu dała tę surówkę, a on nie odróżnia pora od selera i do głowy mu nie wpadło, by poczytać co na etykiecie wypisali, skoro mu ekspedientka wcisnęła tę surówkę.
OdpowiedzUsuńMiłego, ;)
I jadł???
UsuńNie, odniósł, do sklepu mamy zaledwie 70 m. Ale wrócił z pomidorami i ogórkiem.
UsuńMiłego, ;)
Różnica niewielka, a przynajmniej masz wesoło!
OdpowiedzUsuńNo właśnie Aldonko - całkiem mała różnica! Seler ma grubszą skórkę :)
UsuńMoi przeważnie nie odróżniają pora od selera :)
OdpowiedzUsuńA, to chyba pospolita przypadłość z warzywami u panów!
UsuńMożna pokazywać na obrazku przed zakupami. Mój 15-latek nabył zamiast sałaty zwykłej kapustę! Kapusty od sałaty nie odróżnia!
OdpowiedzUsuńPośmiałam się i zrobiłam gołąbki.
:)
Pozdrowienia dla synka!
Ela
Elu - toć to pomysł na medal!!!!! Muszę Alutce zaiwanić jakąś książeczkę!!!
UsuńJa z kolei kupiłam raz zająca całego i debatowałam jak go oskubać :)
Osobiście nie odróżniam zbóż, tzn. wiem, że jest owies i jeszcze jakieś inne... Pokazywanie na obrazkach i w naturze nie skutkuje, natychmiast myślę o czymś innym.
OdpowiedzUsuńNo to jak widać, nie tylko męska to przypadłość Lilko :))))
UsuńMój Pan nie odróżnia pora od selera. Za każdym razem muszę Mu przed zakupami wytłumaczyć że ma kupić selara (OKRĄGŁY) tudzież pora (DŁUGI, biało-zielony).
OdpowiedzUsuńNo i nie wspomnę że jak chcę makrelę to mówię "ryba na M" bo on biedny ma jakąś dysfunkcję i notorycznie mówi 'maklera' ;)
Faceci są jacyś dziwni.... No ale my często nie rozróżniamy kierunków więc niech będzie i tak jak jest.
Jemu giełda w głowie to i ma maklerę, całkiem sympatyczna w wymowie!
UsuńNie zauważyłyście, że sprzedawczynie facetom często kit wciskają? Zięć przyniósł ze sklepu schab w kolorze zielonym.Obie z córką tłumaczyłyśmy, że to się nie nadaje do jedzenia. Nie uwierzył nam, bo pani w sklepie mówiła,że świeżutki i taki ma kolor z powodu braku saletry oraz konserwantów.Zjadł i cały dzień z łazienki nie wychodził.
OdpowiedzUsuńMój nie da się nabrać, a panie z marketów i sklepów mają dodatkowo kurs z towaroznawstwa :), a ja jestem dość naiwna i bywa, że pod schabem przynoszę słoninę.
UsuńTo tak zbiorczo, bo mi koniec roku szkolnego ukradł kilka dni - sto lat dla Alutki, dla Jej Babuni dużu buziak (cudne prezenty dostałaś), a selery z pietruchą to i moje dzieciaki mylą ;-)
OdpowiedzUsuńSeler, pietruszka, por... Toż to warzywa. Głównie białe, intensywnie woniejące. Więc w sumie TAKIE SAME :-D
OdpowiedzUsuńCo się naukowcowi od fizyki dziwisz? Toż on nie ogrodnik :-D
Oj tam,oj tam,na szczęście są komórki i komórkowe konsultacje:)))
OdpowiedzUsuńPrzyłączam się do większości twierdzącej, że przeciętny facet wysłany po pietruszkę przyniósłby natkę. Mój małżonek wysłany po zakupy telefonuje z 10 razy pytając o podstawowe rzeczy. Z Twoim synkiem nie jest żle, to po prostu facet i tyle.
OdpowiedzUsuń