środa, 20 lutego 2013

Moherowy :)

Moherowy, a właściwie angorowy, dość pospolity berecik z antenką był na moją głowę ździebko za duży i opadał mi na oczy. Kupiłam więc kawałek ozdobnej taśmy równy obwodowi czaszki swej i naszyłam go wzdłuż otoku lekko wdając nadmiar dzianiny. Użyłam oczywiście maszyny, bo nie umiem szyć ręcznie.

Aby równo pozbyć się nadmiaru podzieliłam szpilkami na 4 części otok i tak samo zszytą wcześniej, dopasowaną taśmę. Przyłożyłam w miejscach wspólnie oznaczonych, pospinałam już razem te dwie części i wdając równo brzeg beretki naszywałam zygzakiem taśmę.




Jak widać zima nie odchodzi, więc niech w końcu beret pasuje. Pocieszające było to, że chociaż on okazał się za duży na mnie :)
Co prawda nie utyłam, ale i nie schudłam nic poniżej tych wywalczonych kopenhaską 59 kilo.
Mam się dobrze!
Ale i pora imprez nie sprzyjała radykalizmowi w jedzeniu, a ja lubię jeść, zwłaszcza jak mąż gotuje!
Czasem niestety muszę sama koło papu pochodzić jak nie zastaję Męża:


A bywało, że i średnie Dziecko mamusi to i owo musiało wyłuszczyć:


ale jak już np. poproszę Najwyższego o herbatę - to mam taki zestaw:



Mąż mi tłumaczy, że nigdy nie wie - czy ja z cukrem, czy z miodem. Z cytryną czy chemią. Którą łyżeczką i w którą stronę zamierzam mieszać. O doloż ty moja.......

45 komentarzy:

  1. Ja pierdziu, toż Ty masz jak pączek w maśle... o przepraszam, nie wiadomo czy w maśle, czy może w smaluszku, chyba, że w oliwce :DDD

    List mnie rozbroił (i jeden i drugi). Brak mi słów ;) Więc tylko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dlatego waga stoi Tysiu. Jak bym se gotowanie poćwiczyła to bym schudła z braku żarcia.

      Usuń
  2. Noooo kobieto.Spróbuj tu narzekać na niedole losu.Sama na siebie ukręciłaś bicz prezentując powyższe wpisy(uśmiałam się). Trzeba się szanować i grunt to umiejętnie wychować rodzinkę:):):):) potem tylko nektar się spija:)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vipku - podobno każdy ma to, na co sobie zasłużył :)))

      Usuń
  3. A ze mnie wychodzi tylko i wyłącznie olbrzymia zazdrość... Bo na mnie wszyscy czekają - głodni :-) Dzieci jeszcze sobie poradzą - kanapeczki i jajecznicę sobie zrobią, ale mój mąż to już nie bardzo... Dzieci muszą mu robić kanapki :-)
    A tu taki wspaniały mężczyzna ... :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - ma i wady, wierz mi. Nic nie potrafi naprawić. Mało techniczny. Dziw, że jazdę samochodem opanował, z tym, że jego maszyny nie słuchają i jego bolid co chwila choruje. Czyta i gotuje, czyta i gotuje. Pralki nie potrafi uruchomić, gdy trzeba działkę skopać - jego boli kręgosłup. To ja jestem glebogryzarką.

      Usuń
  4. :DDD Ależ mi poprawiłaś humor :)). U mnie co prawda obiady też często mąż gotuje (dlatego jest mnie coraz więcej), ale takich cudnych listów mi nie pisze :)). A gdy chcę herbaty, to muszę dokładnie sprecyzować jaka ma być i do rąk dostaję już tylko kubek z napojem. Skarb Ci się trafił prawdziwy!
    Uściski :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frasiu - wiedziały gały co brały ;))), zawsze lubił pichcenie a ja mu nie łażę po kuchni i nie przeszkadzam :)

      Usuń
  5. O matko! Jak Ty to zrobiłaś? Znaczy: jak sobie tak rodzinkę wychowałaś? A ja wciąż na służbie u Pana i jego Psa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Finextro - czasem też bym sobie pogotowała, ale ja nie potrafię z zakupów, które mąż robi. Musiałabym najpierw ustalić co, kupić i wtedy działać. A on otwiera lodówkę i myk-myk gotowe za 15 minut. To po co się spierać :)
      Pierogi robię - pyszne, dużo i szybko.

      Usuń
  6. Andzia to Ciebie jak królową jakąś traktują. Oj dobrze Ty masz z mężem :D Widać zasłużyłaś sobie skoro tak dba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko Aeljot - raczej jak niedorozwiniętą :)))), ale dobrze mi z tym!

      Usuń
  7. Berecik świetnie dopasowałaś. Strasznie mi się podobają te listy. Dziewczyny męża trzeba chwalić przy ludziach za każdy wyczyn kulinarny,efekt murowany, tylko jak przesadzicie, tak jak ja, to będziecie musiały prosić o wejście do kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko - berecik noszalny :). List to dobry sposób komunikacji, lepszy niż sms :), męża zawsze chwalę, ale czasem by mu się we łbie nie poprzewracało rzucam światłą uwagę, on się boczy, potem poprawia.

      Usuń
  8. Toś se personel wychowała :))) A tak już całkiem poważnie, to strasznie fajne :)
    Aniu, nie da się ukryć, jesteś Moherową Babcią :))) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście - mohery rządzą :)

      Usuń
  9. Listy przepiękne, szczególnie ten o ilości płoci na łeb:-))) Chylę czoło nad Twoimi talentami pedagogicznymi. U mnie mąż gotuje nawet często ale nawet kubka po sobie nie pozmywa. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edi - mnie też ten list powalił, dlatego przetrwał :)
      Nawet nie zapytałam skąd te płocie... nikt nie łowi, kupowane są raczej inne, no popatrz, ale mnie zaintrygowały po latach :)

      Usuń
    2. Anuś, doczytałam, że masz takich listów więcej. Wrzuć może jakiś od czasu do czasu co? Buziaki.

      Usuń
    3. Edi - jak się dokopię przy porządkach to wyciągnę te głupawki :)

      Usuń
  10. He, he zabawne to wszystko, ten list o płotkach usmażonych po 2 sztuki na głowę, to syn pisał ?? i samodzielnie usmażył ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniurozello - list pisała córcia do matki, by ta sobie sama potrafiła ryby usmażyć. Dodatkowo zaznaczyła, że płocie to ryby właśnie, bo matka bywa nie znajduje celu działania i bez instrukcji potrafi siedzieć głodna, ino o kawie.

      Usuń
  11. Moherowy prezentuje się pięknie. Aniu, Ty powinnaś jakieś kursy dla żon robić, warsztaty czy co. Listy ze wskazówkami świetne. Podziwiam, podziwiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie, no listy super (faceci też). Zdradzisz przepis na ich takowe wychowanie? Ja nawet na herbatę liczyć nie mogę a co do dopiero na ugotowanie obiadu. Kiedyś wróciłam z pracy strasznie zmęczona (weekend był, więc mąż z dziećmi w domu siedział). Stwierdziłam, że nie mam siły gotować. Na co mąż stwierdził, żebym sobie odpoczęła, a ugotuję jak odpocznę - oni poczekają, bo tak strasznie głodni nie są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorfi - popłakałam się :)))), trzeba było po odpoczynku ogłosić, że teraz idziesz spać!

      Usuń
  13. Berecik ozdobiłaś bardzo ładnie, dobrze, że okazał się za duży :))).
    Dzięki za prezentację listu mężowskiego, pokażę mojemu jak należy dokończyć gotowanie obiadu. Niedawno przypadkiem usłyszałam jak skarżył się komuś, że od czasu jak wzięłam druty w ręce, to on stał się perfekcyjną panią domu :))))))) Ale gdzie jest napisane w kontrakcie przedmałżeńskim, że tylko kobieta ma gotować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elusiu - ano nigdzie. Natomiast z przekazów ustnych kobieta ma być domu ozdobą :))))

      Usuń
  14. Aniu, co mam powiedzieć?? Ja zwijałam się ze śmiechu jak mi to opowiadałaś, ale po przeczytaniu owych listów po prostu padłam:-))))
    Super!!
    pozdrawiam Ciebie cieplutko:-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu - bo Mohery tak mają :), ciepło w łeb i po dwie płocie!!!!

      Usuń
  15. Pomysłem na zmniejszenie beretu moherowego mnie zachwyciłaś:) Ale ta korespondencja rodzinna rozwaliła mnie kompletnie na dwie łopatki!!! Buziole śle wielkie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest u nas teczusia na takie korespondencje rozmaite. Czasem wyjmujemy i rżymy DeZealko jak konie :)

      Muszę się dostać do tej teczusi!

      Usuń
    2. Matko... Ty naprawde mass teczki na kazdego i na wszystko... Starch sie bac :-)

      Usuń
    3. Nie Hanuś, moje papiery w nieładzie, mąż ma segregatory i instrukcje obsługi nawet do odkurzacza sprzed 20 lat!
      Nie bój żaby, w chaosie żyję :)))

      Usuń
  16. Te! Lalunia! A pazurki z tipsami se hodujesz? ;-DDD
    Mega listy! Uśmiałam się jak już dawno mi się nie zdarzyło :-DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ata , moje pazury nie nadają się do tipsów niestety, za mocne!
      Jakbym tipsy dołożyła to już bym za bronę mogła robić :)))
      Toteż aby je obciąć muszę wpierwej namoczyć się w wannie po całości lub garów huk podebrać zmywarce, lub uprać ze sto pieluch tetrowych na tarze. Inaczej nie da rady, obcinaczki się wyginają. Serio.

      I dzięki niektórym epistolografia nie zanika :)))

      Usuń
    2. Moje takoż! Śruby mogę nimi odkręcać :-D
      Może dlatego tak mam, że się po manikiurzystkach nigdy nie szwendałam? ;-D

      Usuń
    3. Ja je mam od galaretek ;)))), i sama je sobie piłuję od zawsze, bo sobie wpoiłam, że takie szpony to nienormalna rzecz i z moimi to od razu pod szlifierkę :)

      Usuń
  17. zapraszam do mnie - po wyróżnienie i na spowiedź:) http://violetowewloczki.blogspot.com/2013/02/wyroznienie.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Się uśmiałam:)))A takich gotujących mężów to wychowują leniwe matki,wiem bom taka leniwa właśnie:))Jak się moim potomkom zachciewało jeść i nierozważnie z tym do matki,to słyszeli ,że przecież mają dwie ręce a lodówka nie jest na klucz zamknięta:))I są efekty.Gdy przed paroma dniami wezwałam nagle syna na ratunek do psującej się elektryki,to po przyjeździe stwierdził stroskany,że przez tę moją elektrykę Nika będzie musiała sama obiad gotować i jak ona biedna sobie z tym poradzi:)))A czasu nie miał na pisanie instrukcji:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonko - tego jegomościa wychowała bardzo zapracowana Matka :)i oszczędna!
      Gotowała podle, chłopaki stale niedojedzeni, mój z kluczem na szyi to szybko odkrył ziemniaki i garnek :).
      To chyba jeden z talentów dany od Boga niektórym.

      Usuń
    2. Ja też nie byłam leniwą, lecz zapracowaną matką, a mąż kocha jeść,
      to i gotować lubi.

      Usuń
    3. No i widzisz, jak okoliczności sprzyjają to i miejsce w kuchni można dla innych zwolnić :)
      Mój też lubi!

      Usuń
  19. Zapomniałam napisać,że berecik wyszedł Ci super,świetny pomysł z tym obszyciem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonko - lubię go, bo teraz leży jak ulał :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...