sobota, 18 września 2010

Integracja firmowa po tajniacku

W środę czułe pożegnanie z firmą, a w sobotę integracja urządzona poza wiedzą Pani Dyrektor! Oficjalna impreza 18-19 września z biciem braw Prezesowi i pokłonami!

Tak się składało, że miałam fajnych ludzi dookoła. Szkoda, że wszystkich nas umęczyła jedna baba.
Jeden z handlowców zaprosił mnie jako jedyną niewiastę na Zlot Piwowarów. W przeciwieństwie do imprez firmowych można było zabrać połowca lub połowicę, dzieciary, psa, szydełko i co komu niezbędne.
Spotkanie było w Rzeczce od soboty do niedzieli.
Głównym celem miało być piwo, jego wyrób i degustacja.

Jeden z facetów dowiózł piwo z Czech, a domowe wyroby miały pokazać rozmaitość smaków, niespotykanych w sklepach. Zaznaczam, że nie był to pospolity zlot alkoholików, ale wysublimowanych smakoszy.
Miłośnikiem piwa nie jestem, wolę wódkę, nalewki. Ale mam słabość do ciemnego, mocnego i takie też dla mnie zrobił i przywiózł Zbyszek. Tym razem wytrawne - niesamowite w smaku.
Na miejscu w naszym hotelu jasne piwo było warzone, a potem panowie wstawili gar do potoku coby schłodzić


Żarcie do oporu: zupa cebulowa, pieczone mięsa, bigos, kiełbaski, pajdy chleba ze smalcem, sałatki:




No i wyczekana beczka piwa:


i druga mniejsza:


Piwo na różne sposoby było butelkowane i oznaczone tajemniczymi cyframi, każdy chociaż po łyku próbował.
Niezwyciężeni - w postaci mojej i moich kolesi zażywali mocniejszego trunku. Ale małżonkowi wykupiłam dwa udziały w beczce, więc stratny nie był :).
Przy tej okazji dokładnie obsmarowaliśmy kogo trzeba i utwierdziliśmy się w słuszności mojej decyzji. Jeden z nich jednak twierdzi uparcie, że będzie telefon po mnie.

Posiedzieliśmy do późnego wieczora, a po noclegu następnego dnia wyruszyliśmy na szlak. Całość ekipy na Wielką Sowę, a ja w poszukiwaniu juhasa z owcami.

Widoki późnoletnie:





Juhasa znalazłam, wędził oscypki, ale oczy przetarł ze zdziwienia, kiedy o wełnę zapytałam. Nawet zadzwonił na komórkę bacy, ale tamten też był zdziwiony i przekazał, że nie ma i już!
Przepili? Spalili? Sprzedali?
Od owiec nic nie wyciągnęłam, mało bekliwe były:


Juhas ochoczo sprzedał oscypki i ser i jeszcze wyjrzał za nami z pytaniem w oczach: Czy oni aby normalni?

Schodząc w dół znalazłam krzyż przydrożny:




A pod nim kwiatki, znicze i nikt nie złorzeczył!

Pogoda była idealna. Cieplutko, słonecznie jak na specjalną okazję!
Jesteśmy umówieni na następny zlot, tym razem kiełbasiarzy. Mój małżonek będzie miał pole do popisu.
Dowiedziałam się od właściciela ośrodka, że on z kolei krzyżykuje i może potem jakieś rękodzieło zagości w Rzeczce?
Spodobała się moja osoba i moje pasje.
Gaworząc na luzie z chłopakami dowiedziałam się też o kilku ciekawych ich hobby. Czyli - nie samą pracą się żyje.

Żeby podsumować - mój mąż został uprzedzony, że moi znajomi są wylewni i ma się nie dziwić, jak mnie do góry będą na rękach podnosić na powitanie, bo maleństwa takie uczucia wzbudzają. I że nie będzie samotny, bo przynajmniej jeden z szaleńców jest kiełbasiarzem.
A tu - nagle zza grupki witających się ze mną moich kolegów wyłonił się "Michel" vel Irek - kolega męża z dawnej pracy, z którym nie widział się 11 lat!
Świat jest jednak mały!!
Kolejna teoria Doskonałości - że bawić się fajnie mogą jedynie pracownicy bez rodziny legła w gruzach. My z naszymi spędziliśmy czas doskonale!!!!

17 komentarzy:

  1. Anonimowy18/9/10 15:01

    Jako ze wolna juz jestes a i imprezowa jak widac to zapraszam do siebie na 28-31 Pazdziernika na wystawe hafciarsko-welniarsko-szyciowo i raftowa tu u mnie, Polaczona z mozliwoscia zakupu roznych cudenkow - od dziubanek krzyzykowych do super hiper materialow szyciowych i innych takich.
    MagdaP

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy18/9/10 17:42

    Ty to zawsze spod ziemi potrafisz wykopać różności... Ja w życiu owiec w Rzeczce nie widziałam!
    A na integracje to się bez żony jeździ coby chlać spokojnie można było. Taka koncernowo-firmowa tradycja.
    Pozdrawiam gorąco, Dorota

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana! Takie integracje to ja rozumiem!
    Przez Ciebie muszę polecieć do lodówki! Dobrze, że mam salcesonik prima sort, a w pracowni przykamuflowane piwko (niestety sklepowe).
    A na te kiełbasiane party jedź koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. ee to super mialas i do tego krajobrazy piekne,:) :) :) zazdroszcze tych oscypkow bo je uwielbiam a tak dawno juz ich nie jadlam :(

    OdpowiedzUsuń
  5. rano czytałam o Twoich przebojach z pracą... i tak pomyślałam że jesteś prawdziwą Kobietą Z Klasą! trzeba mieć maksimum klasy żeby odejść tak jak Ty! gratulacje! no i oczywiście życzę Ci samej pomyślności i nigdy więcej takiej szefowej... A integracja świetna! pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Super sie zapowiada twoja "zawodowa" wolnosc. Oby tak dalej :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale fajna impreza i w pięknych okolicznościach przyrody:)
    Powodzenia Aniu!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Madziu - :)))) bardzo mnie cieszy Twoja propozycja, dam znać!

    Dorotko- ja nawet we Wrocławiu wyszukałam owce! A teraz okazało się, że chyba mój chłop zna właściciela :))))) Teraz muszę go umiejętnie nakierować na odnowienie znajomości!
    Jak mi czegoś trzeba to raz, dwa wynajdę!

    Ato - pewnie, że pojadę. Małżonek szanowny ostatnio szczęścia nie miał do fajnych, ciekawych ludzi. Niech się cieszy, że mu żona rozrywki zapewnia.

    Blogu- oscypki świeżutkie, cieplutkie, prosto z wędzenia! Juhas na łące, owce w oddali, schnące pieluchy na wietrze po odciskaniu sera i bańki wyszorowane na stojaku.
    Całość psuła antena satelitarna i minikoparka na podwórku.... :)))))
    Ja to się czepiam.

    Ulinko - dziękuję! W końcu do moich patchworów powrócę!

    Zulo - trzymaj kciuki, abym sobie coś jednak wynalazła!

    Izo - w końcu kilka osób odwiedzę, pogadam, bez patrzenia w zegar i kalendarz!

    Izo z Kidowa - dzięki! Czuję się jak spaniel bez smyczy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie zawsze byłaś damą,sposób w jaki odeszłaś z pracy tylko to potwierdził. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ediku kochany! Chyba mnie przeceniasz, do damy mi daleko, ale chciałabym :)))) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakiż ten świat jest mały! Na tymże zlocie był również członek mojej rodziny.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Maryno! Niesamowite! To może na zlocie kiełbasiarzy i Ty się pojawisz? Ja tylko czekam na hasło - dawno z takimi fajnymi ludźmi nie byłam na imprezie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Członek rodziny na zlocie kiełbasiarzy pewnie też będzie bo on i piwny i kiełbasiany ale nie sądzę, żeby zaprosił szwagierkę, pewnie będzie z żoną. Cóż stoi na przeszkodzie w zorganizowaniu spotkania bab, które lubią nalewki, dzierganie, szycie, haftowanie?

    OdpowiedzUsuń
  14. Maryno kochana! Toż trzeba mi będzie z Szefem obgadać spotkanie dla takich jak my! Ale by było super! Tym bardziej, że z okolic moich jest kilka niesamowitych, zjawiskowych Pań!

    OdpowiedzUsuń
  15. No, co to za pomysły bawić się bez męża.
    Chyba, że się jakiegoś zakapiora poślubiło. Do licha z takimi roboczymi integracjami, korporacje kradną życie...
    Bogu dziękuj, ze się bawić umiecie oboje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kankanko poczytałam sobie Twoje przygody ostatnie i ściskam Cię baaardzo mocno - za odwagę, za klasę i bycie damą :) Taka jesteś i pogódź się z tym :***

    A zlot wzbudza moją zazdrość - fajni ludzie, dobre jedzenie i okoliczności przyrody przecudne! ech...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...