czwartek, 8 lipca 2010

Wyścig prząśniczek 2010

W poniedziałek przelew dotarł, w środę pyszniła się na stole paka czesanki.
Zakupiłam w WYSZUKANE pół kilo czesanki merino. Dodatkowo Pani Iza dołożyła gratis: moteczki innych odcieni!
Wspaniały kolor! Właśnie taki jest mi potrzebny do treningu i wyścigu kołowrotkowego.
Dodaje optymizmu!


Wczoraj, kiedy wróciłam z pracy, posprzątałam, pojadłam i do Gada:


Jak tylko puściłam nitkę skręcało się niemiłosiernie, ale potem ustawiłam lżejszy skręt i zaczęła nitka płynąć.

Ale po praniu nić znacznie lepiej wygląda:




To tyle.
Dzisiaj muszę biec na imieniny, a potem pilnie kiecę dziecku dopasować. Chyba sobie wstanę wcześniej rano na kołowrota.
To moje czwarte kręcenie. Staram się aby w każdym motku była jedna nić. Tu uzyskałam ciągłe 116,5 metra. Mam nadzieję, że następny kłębuszek będzie dłuższy.

6 komentarzy:

  1. ladnie sie tu u Ciebie zrobilo:)))
    a niteczka sliczna, nie wiem jak to sie robi ale podoba mi sie ogladanie Twoich poczynan:)))
    Dziekuje ze u mnie bywasz i slad zostawiasz, przynajmniej wiem ze zagladasz:))
    pozdrawiam slonecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, to Twój kolor :)
    Widzę że przepadłaś kołowrotkowo :) I na zdrowie Dobra Kobieto :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy9/7/10 07:06

    Widzę, że wpadłaś na amen, już nic Cię od kołowrotka nie oderwie. Może tez powinnam na coś innego się "rzucić" a nie tylko patchworki i patchworki...
    Nie znam sie na przędzeniu ale na oko coraz lepiej wygląda ta niteczka.
    Gratuluje i pozdrawiam, Dorota

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ ten kołowrotek Cię wciągnął!

    OdpowiedzUsuń
  5. Babeczki kochane - faktycznie to narkotyk! Po imieninach siadłam i uprzędłam kolejne 66 metrów.
    Nić jeszcze nie bardzo, ale coraz dłuższe kawałki bez supłów i gruzłów.
    A małżon zachwycony!

    OdpowiedzUsuń
  6. chyba moge powiedziec ze Ci zazdroszcze,ja tez chce tak :(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...