sobota, 12 stycznia 2008

Rzecz o synu:

Wychowujemy inaczej sprawne dziecko. Syn (którego imienia nie podam bo nosi bardzo oryginalne i prosił aby go nie ujawniać w tej chwili) zaczął mówić późno, bo w wieku 4 lat. Wiele dni przepłakałam nad nim i nad sobą. Ale któregoś dnia dotarło do mnie, że Bóg nie po to dał nam takie dziecko aby płakać, tylko aby znaleźć w tym wszystkim coś radosnego.
Mozolną pracą osiągamy dziś efekty. Lecz zanim to nastąpiło bylo wiele przygód, tylko niektóre Wam opowiem, część bowiem uleciała w niepamięć. Zachowałam autentyczny słownik. Przypominam czytającym: to niepełnosprawne dziecko.

smile
5-lat.
Zdarza mu się jeszcze w nocy pomoczyć. Wstaje wtedy, ściąga mokrą piżamę i wędruje w nocy do taty. Kiedyś zmoczył się drugi raz już w łóżku ojca, ten rano pyta z wyrzutem:
- Czemu mnie synu podlałeś w nocy?
- A dlatego tatusiu, żebyś ty urósł!

smile
Mama chce zaprezentować w czasie Wigilii wiadomości syna z zakresu religii. Zachęca więc:
- Powiedz synku dziadziusiowi, gdzie urodził sie Pan Jezus?
Głucha cisza, Pytanie pada jeszcze raz:
- No synku, zastanów się!
Synek milczy jak zaklęty, dziadek patrzy z wyrzutem na rodziców, mama próbuje nadrabiać miną i podpowiada: - W Be..., w Be..., no w Be...!
- W Berlinie! - krzyczy rozradowane dziecię. Dziadek o mało nie spada z krzesła. Ze śmiechu oczywiście.

smile
6 lat.
Badanie u psychologa. Syn ogląda schematyczny obrazek przedstawiający ludzika, któremu brakuje ręki, nogi i głowy. Psycholog pyta czego brakuje temu ludzikowi, a syn odpowiada, że sznurówek.

smile
Rozmowa filozoficzna. Dowiaduję się, że moje dziecko na katechezach w przedszkolu rozmawia i przeszkadza w zajęciach. W domu biorę go na poważną rozmowę;
- Czemu nie uważasz na zajęciach?
- A bo pani coś tam mówi i mówi.
- To dlaczego jej nie słuchasz?
- Bo ona mówi, że mamy iść do nieba, a ja nie wiem jak mam to zrobić.
Na te słowa rozpoczęłam wykład na temat życia i śmierci:
- Widzisz synku, jak człowiek jest już bardzo stary albo chory to umiera. Wtedy ciało trzeba pochować na cmentarzu a dusza dobrego człowieka idzie do nieba. Rozumiesz?
Kiwa głową że "tak", ale coś go jeszcze gnębi:
- Mamusiu, ty mi powiedz, czy ona idzie po drabinie, czy ktoś ją wciaga po linie?

smile
Idzie ze swoją babcią do kościoła. Babcia znając temperament wnusia chce iść tam "na trochę". Ku jej radości odbywa się właśnie jakaś modlitwa i babcia jest przekonana, że za chwilę będzie "po kościółku".
Na nieszczęście moje dziecko widzi po raz pierwszy dominikanina i woła podniecony:
- Babciu! Batman!
Zakonnik uśmiecha się i głaszcze go po głowie, a mój ptyś nie może uwierzyć w swoje szczęście:
- Batman mnie pogłaskał!
Po modlitwie zaczyna się msza, po mszy adoracja, po adoracji jakiś różaniec, a babcia tkwi ciągle w kościele i nie może wyciągnąć z niego wnuka, który z uwagą śledzi poruszających się w bieli braciszków i nie może sie nadziwić:
- Babciu, drugi! Trzeci! Czwarty Batman!

smile
8 lat.
Szkoła. Pierwsza klasa. Cycu nie może pojąć, że już od niego wymaga się uwagi, skupienia i poprawy zachowania. Pani ciągle go upomina, ale on jeszcze musi opowiedzieć o swojej nowej szafie i wyjaśnić zasady posługiwania się drzwiami i szufladami.
Zrezygnowana kobieta mówi, że ma dosyć tych opowieści, że ją głowa boli. A moje dziecko na to: - To Pani jest chyba w ciąży!

smile
- Kim chcesz zostać w przyszłości?
- Witusiem! (kolega mamy z pracy)
- Dlaczego?
- Bo ma taką przyjemną twarz!

smile
Matematyka. Ma ułożyć zadanie z treścią do obrazka. Obrazek przedstawia parking, na którym po lewej stronie stoi 5 aut, a po stronie prawej 2. Pomagam ułożyć początek historyjki. Pytanie ma ułożyć sam. Nie rozumie. Zniecierpliwiona sama podaję pytanie:
- Ile tu stoi samochodów?
- No przecież tu stoi 5, a tu 2!
Druga część zadania wymaga ułożenia treści związanej z odejmowaniem, na kolejnym obrazku przedstawione są dwa odjeżdzające samochody.
- O co tu można zapytać?
- Gdzie one jadą?
- Co cię obchodzi gdzie one jadą, ułóż inne pytanie!
- Czy one nie mogą zawrócić?

smile
Podobne zadanie. Na obrazku ludzik trzyma dwa talerze, na jednym ma 6 czerwonych piłek, na drugim 4 niebieskie. Pytanie ułożone przez syna:
- Czy on tego nie wywali?

smile
9 lat.
- Czy mogę mówić "ja to pieprzę"?
- Nie.
- Czy mogę mówić "spier...aj"?
- Nie!
- Czy mogę mówić "k...a"?
- NIE!!
- Czy słowo "kurde" jest lepsze?
- Trochę.
- Czy mogę mówić "kurde mać"?
- N I E ! !
- To jak mam mówić, jak się wkurzę?
Tato nie wytrzymuje: - Mów "sacrebleu".

smile
Prosi syn matkę o naprawienie szuflady. Ta wysyła go do ojca. Syn prosi: - Ojcze wszechmogący, napraw mi szufladę!

smile
Do babci, która zwraca mu uwagę: Ale masz Babciu agresywną twarz.

smile
Któregoś dnia próbuje bezskutecznie zwrócić uwagę ojca na siebie. Ten nie reaguje. Dzieciak krzyczy: - Tato, ja też wymagam szacunku, jak ty mnie nie słuchasz, to będę musiał na ciebie huknąc!

smile
Notatki z zeszytu:
- rodzaje przymiotników: r.męski, żeński, małżeński
- Fryderyk Chopin był kosmitą.
- Duch Święty to trzeci kawałek Pana Boga.

smile
Ma ułożyć zdania z paroma wyrazami, m.in ze słowem "wół". Siostra próbuje pomóc i tłumaczy sens tego słowa. Nic z tego - nie potrafi. W końcu siostra podaje przyklad "Krowa je trawę", syn na to: "Wół odżywia się zdrową zielenią".

smile
Po lekcjach na których nic nie robił zwraca się do nauczycielki:
- Wspaniałe zajęcia dzisiaj Pani przygotowała, świetnie je Pani prowadziła, dziękuję za wykłady!

smile
Nauczycielka:
- Dawaj zeszyt!
Ten rzuca na biurko swoje wypociny.
- Dlaczego rzucasz zeszytem?
- Trzeba było powiedzieć: Proszę mi podać!

smile
Prośba do nauczycielki: Przestań pisać w tym dzienniku, zajmij się trochę nami.

smile
10 lat.
Rzecz ma miejsce tuż po strajku kolejarzy. Wracamy koleją z Kołobrzegu, pociąg dość długo stoi na jakiejś stacji, podenerwowany syn usiłuje dowiedzieć się co się stało, nikt z nim nie chce rozmawiać. Nagle woła: - Wiem, kolejarze się biją o to który ma prowadzić!

smile
Rodzinny obiad. Na obiad tato podaje pieczeń z królika, której to potrawy dzieci nie znają. Młody patrzy na swój kawałek podejrzliwie (kawałek combra ze zbiegającymi się mięśniami) i pyta teatralnym szeptem: - Czy ja dostałem "intymną część"?

smile
Wieczór. Młody książę z zachwytem ogląda swoje nogi. Podchodzi do matki i pokazuje swoje umięśnienie. Ta jednak zwraca uwagę na zupełnie inną sprawę i mówi:
- Synu, ta noga jest brudna.
Synuś chlapie się przez chwilę i wychodzi z łazienki. Mama woła go do kontroli i zdziwiona pyta:
- Czemu umyłeś tylko jedną nogę?
- A drugą też miałem umyć?

smile
W wieku 10 lat moje dziecko opanowało umiejętność posługiwania się zegarkiem. Z tym, że aktualny czas podawał równocześnie z czasem który był w Chinach. Umiał to do ok. trzynastego roku życia, przeszło samoistnie.

Na samym początku godzina 12:10 to była "za pięćdziesiąt minut pierwsza".

smile
Do szkoły wchodzi pani dyrektor, wyjątkowo o godzinie 10. Szkoła jest malutka i wszyscy się znają. W drzwiach wita ją mój syn i pyta:
- Dlaczego Pani się spóżniła?
- Ja od ósmej biegam po urzędach i załatwiam różne sprawy. O popatrz co dzisiaj załatwiałam - tu pani dyrektor zaczyna pokazywać mu swoje papiery, a moje dziecko: - Niech się Pani tak nie tłumaczy, przeciez mogła Pani zaspać, ja to Pani wybaczam.


Teksty, które w anegdotach wypowiadali nauczyciele są mi znane z ich przekazów, mimo wszystko moje dziecko było przez nich lubiane i wielu wspaniałych pedagogów przyczyniło się do jego rozwoju. Dzisiaj jest zaczyna być poważnym panem, coraz mniej takich przygód. Dla własnego użytku mam ich dużo więcej, ale nie chcę już zanudzać.

Kilka lat tanczył w balecie klasycznym (był uczniem szkółki baletowej), kocha muzykę klasyczną, lubi jak ja jazz, ale tak najbardziej, najbardziej, najbardziej.....komputer.
I myślę, że da radę temu życiu.

10 komentarzy:

  1. Twój syn jest nadzwyczaj fajnym dzieciakiem :))

    OdpowiedzUsuń
  2. rewelacja syn!!!!!! rozmyślania filozoficzne są naprawdę super, bo to niezwykle istotne, jak Tam sie dostaniemy! mały mądrala! i miał szczęście spotkać tylu wyrozumialych batmanów jednocześnie :)))))i pan Witus pewnie do końca życia będzie anegdotkę pamiętał :)))pytania matematyczne są logiczne! nie rozumiem zniecierpliwienia Mamy :))) SACREBLEU..........myślę, ze synuś wdał sie w tatusia....wszechmogącego!!!!!a uwag do nauczycielki......(jestem w gościnie u rodziny i po wykładach, rechocze przed kompem, co jakiś czas czytając anegdoty na głos!
    ps.1. zdecydowanie podziel sie z nami jeszcze garścią mądrości Twojego syna, pośmiejemy sie wspólnie :)))
    ps.2. trzymam kciuki za młodego (bo pewnie już nie jest mały),pozdrawiam, monika

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczny syn, gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ponownie mi się bardzo podoba, pozdrów go ode mnie :-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz wspaniałego syna... Napewno da radę w życiu!
    Uśmiałam się do łez :) Wcale się nie dziwię, że nauczyciele Go lubili.
    Pozdrawiam i ściskam Was oboje bardzo serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny gość z Twojego syna. Trudno się dziwić- jak to mówią "niedaleko pada jabłko od jabłoni"
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. masz niesamowitego syna :) nie można go nie lubić

    OdpowiedzUsuń
  8. To ten przyszły kucharz? ten sam? no proszę, wiedziałam, że to bardzo inteligentny facet! da radę temu życiu! i jeszcze wszystkim pokaże!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Kalliope, coraz mniej mi tego słodkiego grzecznego chłopca przypomina :)))), a rozumu niewiele przybyło.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...